Polska Federacja Petanque – Polski Związek Sportowy
Odwiedź nas:

Polska Federacja Petanque

Odwiedź nas:

Żywiecki Festiwal niesie za sobą 10-letnią tradycję, która kultywowana jest każdego roku i gromadzi najlepszych zawodników z wielu europejskich krajów. Fenomenem turnieju jest jego sielankowa atmosfera i rodzinny klimat panujące wśród wszystkich bularzy. Ambicje wyjątkowo ustępują dobrej zabawie, toteż każdy dobrze wspomina Żywiec.

Zgodnie z wieloletnią tradycją, Festiwal rozpoczął się już w czwartek i dał okazję do zabawy najbardziej zaciętym graczom, którzy zjawili się na campingu Dębina stosunkowo szybko. Zawodnicy w dwuosobowych, wylosowanych składach zmagali się przy nieco pochmurnej aurze do późnego wieczora. Ostatecznie najlepszym zespołem okazał się dublet Marcina Chmiela i Mariusza Kasperka, pokonując w finale Pawła Pieprzyka i Tomasza Śliwę. Zaś trzecie i czwarte miejsce zajęły zespoły Rafała Teufla i Stephana Delrieu. W Turnieju Przyjaźni wystartowało 19 dubletów.

Następnego dnia na Dębinie siły zbierały siedmioosobowe drużyny, ponieważ miała rozpocząć się batalia o Puchar Narodów! Zespoły rozpoczęły grę o godzinie 18. Zawodnicy kompletowali składy do dwóch dubletów i jednego tripletu. Zbierali punkty rozgrywając mecze w systemie szwajcarskim, by w końcu spośród najlepszej czwórki wyłonić zwycięzcę. „Niegościnna Grupa Żywiec” (cóż za paradoks) przejęła przechodni Puchar Narodów i wygrała przepyszny sernik. Na drugim miejscu uplasowało się DBK „Bula”, na trzecim Galicja, a na czwartym SVK 2 (Słowacja).

Poprzedniego dnia organizatorzy z niepokojem spoglądali w niebo, które nie chciało dać jednoznacznego znaku, czy wreszcie się wypogodzi. Ku zadowoleniu wszystkich, sobota okazała się bardzo słoneczna i z pewnością niejeden poczuł to na swojej skórze. Dzień rozpoczął się bardzo spokojnie, drożdżówką i kawą, dla Ukrainy… mlekiem. Nic jednak dziwnego, przecież mleko lubi każdy Słowianin J.

Turniej tripletów wystartował przekraczając liczbę 50 zespołów. Po pięciu rundach eliminacyjnych do fazy play-off zakwalifikowały się 32 drużyny. W półfinałach zmagali się ze sobą Leszcze (Andrzej Śliż, Jędrzej Śliż, Szymon Kubiesa) i  DBK (Marcin Chmiel, Piotr Longosz, Krzysztof Słota, Dorota Longosz)  oraz Gorce-Łdz-Wwa (Artur Pacześniak, Piotr Wijas, Piotr Jankowski) z  Petanque-Art (Mateusz Markiewicz, Marcin Rutkowski, Mateusz Moc). Po zaciętych pojedynkach o I miejsce walczyło DBK i Petanque-Art. Zwycięzcą okazał się czarny koń turnieju, zespół DBK z Dębicy. Dalsze miejsca przypadły kolejno Petanque-Art, Leszczom i Gorce-Łdz-Wwa. Wielka radość z wygranej ogarnęła zwycięzców, a także wprawiła w entuzjazm kibiców. Wszyscy rozeszli się spać w wyśmienitym humorze, czekając na jeszcze lepsze „jutro”.

Podobno ma padać. W Katowicach leje – mówili przejęci zawodnicy. Pogoda zlitowała się jednak i dała przejść przez turniej suchą nogą zarówno zawodnikom petanque, jak i siatkarzom, którzy rozgrywali swoje mistrzostwa w sąsiedztwie bulodromów. A więc, 168 zawodników, 84 dublety w tym 1 zwycięski. Prosty bilans. Trudniejszy dla drużyn w porównaniu z poprzednim dniem. Do fazy K.O.  trafiały 32 zespoły. W półfinałach starły się ze sobą MAPA (Marcin Sternicki, Paweł Pieprzyk) i 2$ (Andrzej Śliż, Jędrzej Śliż) oraz Drezno (Andreas Endler, Sabine Friedel) i Bro-Kół (Piotr Błasiak, Katarzyna Bąbik). Awans do finału wywalczyły żywieckie 2$ i dzierżoniowsko-wrocławski Bro-Kół. Tym razem najlepszym okazał się ten drugi zespół, czyli Bro-Kół. Systematyczną i równą grą, pokonali przeciwników, wygrywając mecz finałowy. Pula nagród w całym turnieju wynosiła 3000 złotych (puchary oraz karty upominkowe Decathlon). 

Dekoracja zawodników oznaczała koniec Festiwalu. Na kolejny trzeba czekać rok. Nikt raczej nie żałuje przyjazdu, sądząc po słowach uznania zagranicznych gości, zapewnieniach o pojawieniu się następnym razem i podziękowaniach składanych w stronę organizatorów. Spędzenie czasu w wielonarodowym towarzystwie wiele znaczy i sporo uczy. Nie daje o sobie zapomnieć. Nowo zawarte relacje nie mogą się doczekać odświeżenia na kolejnym międzynarodowym turnieju, na przykład CC w Bratysławie. Po dokonanych staraniach, by wszystkim się na Festiwalu podobało, organizatorom pozostaje liczyć, że goście na innych turniejach powiedzą „Prawie jak w Żywcu…”.

Joanna Kastelik