W miniony weekend na warszawskich Filtrach odbyły się turnieje petanque o Puchar Warszawy w dubletach i singlach. Mimo przenikliwego zimna (początkowi rozgrywek towarzyszyła temperatura ok. 0°C) w sobotę na alejkach zabytkowego Zieleńca Wielkopolskiego stawiło się 38 zespołów dwuosobowych. Niewiele gorzej jak na końcówkę sezonu wyglądała frekwencja podczas turnieju tete-a-tete, który był rozgrywany nazajutrz –
o trofeum rywalizowało 42 graczy. Można śmiało zaryzykować tezę, że tak duże zainteresowanie było wynikiem zapotrzebowania szerokiego środowiska graczy w petankę na imprezy typu open, wobec natłoku imprez rangi mistrzowskiej. Organizatorzy ufundowali przechodnie puchary, o które walczyli zawodnicy z odległych zakątków Polski a nawet zza granicy. Obecni byli gracze z Gorzowa Wlkp., Żywca, Dębicy i innych ośrodków krzewiących grę w bule. Słychać było mowę francuską, zagrania komentowano również po ukraińsku i litewsku. Ostatecznie w sobotę, po siedmiu rundach rozgrywanych systemem szwajcarskim tryumfowali, a jakże, Białostoczanie w składzie T. Korniłowicz –
M. Markiewicz notując występ bez porażki. To kolejny świetny występ tej pary w tym sezonie. Drugie miejsce zajęła dobrze znana i zgrana para stołecznych zawodników Mirka
i Daniela. Stawkę medalistów uzupełnili także Warszawiacy: Stanisław i Bartek wyprzedzając minimalnie mieszaną drużynę łódzko-warszawską „M&M”. Kolejne dobre lokaty padły łupem gości znad Warty. Bardziej nieoczekiwane wyniki przyniosły niedzielne zawody singlistów. Niespodziewane zwycięstwo odnotował nieco zapomniany zawodnik z Łodzi Paweł Gryglewski przegrywając w drodze do finału tylko jedno spotkanie. W finale Paweł pokonał Tomka Korniłowicza zamykając mu drogę do zdobycia podwójnej warszawskiej korony. Brąz i jednocześnie „pudło” kosztem Mateusza Markiewicza zaliczył Artem Dmytrenko, którego można uznać jako objawienie końcówki sezonu. Ten z wyboru Warszawiak podobno rzuca kulkami raptem od kilku miesięcy i w drodze po medal pokonał wielu bardziej utytułowanych i doświadczonych przeciwników. Cóż, wypada po raz kolejny stwierdzić, że gra bez kalkulowania i obciążenia polegająca po prostu do rzucania kulami do celu, bliżej od przeciwnika, przynosi nieoczekiwane efekty. Taki talent nie jest często spotykany, a poparty odpowiednim zaangażowaniem zawodnika powinien zaowocować jego stałą obecnością w ścisłej czołówce rankingu PFP. Warto wspomnieć, że uczestnikiem turnieju rozgrywanego w sobotę był senator Marek Borowski, który nie dość że dzielnie marzł i brudził się pyłem podłoża skweru na Ochocie na równi z innymi, to dodatkowo wsparł swoim patronatem naszą weekendową imprezę.
Gratulując wyróżnionym i tryumfatorom, dziękujemy pozostałym uczestnikom za liczną obecność na naszych zawodach. Mamy nadzieję, że nasze turnieje po wprowadzeniu nieznacznych udoskonaleń na stałe zagoszczą w kalendarzu PFP, jako tradycyjna i poważna ogólnopolska impreza gromadząca co roku wielu zwolenników tej pięknej kulkowej rekreacji. Organizatorzy pragną złożyć podziękowania firmom i instytucjom, dzięki którym opisywany turniej mógł się odbyć na odpowiednim poziomie. Wyrazy wdzięczności kierujemy pod adresem: Burmistrza Dzielnicy Ochota, Ambasady Francji, Instytutu Francuskiego, Francusko – Polskiej Izby Gospodarczej, banku Credit Agricole, domu maklerskiego Vestor, restauracji Kolonia oraz kanału Discovery Science.
Na sam koniec, chyba jednomyślnie w imieniu wszystkich uczestników warszawskich zawodów, chcemy zadedykować nasze wysiłki włożone w sportowe zmagania zadedykować Bronkowi Zawadzkiemu. Wracaj do zdrowia!