VI Międzynarodowy Festiwal Petanque miał dwóch bohaterów oraz dwie wielkie niespodzianki. Tradycją Festiwalu są finałowe pojedynki jedlińsko-żywieckie. Przypomnijmy, że w poprzednim roku w tripletach Seniorzy Jedlina (Gabriel Kaźmierczak, Emil Szafrański, Edmund Łukaszewski) pokonali Mistrzów Polski z Żywca w składzie: Andrzej Śliż, Szymon Kubiesa i Jędrzej Śliż, a dzień później zawodnicy z Żywca (Łukasz Kudła, Szymon Kubiesa) zrewanżowali się pokonując dublet jedliński reprezentowany przez Kamila i Leszka Orplów. W tym roku tradycji nie stało się jednak zadość. Ale wszystko po kolei…
Prognozy pogody nie były zbyt przychylne: deszcze i zimno. Aura okazała się jednak bardziej przyjazna dla uczestników VI MFP – poza krótką, półgodzinną mżawką w trakcie drugiego dnia zawodów, przez cały weekend było ciepło a od czasu do czasu przez gęste chmury przebijały się promyki słońca.
Tegoroczny Festiwal cieszył się niższą popularnością niż przed rokiem. W sobotę wystartowały 34 drużyny (przed rokiem 48), a w niedzielę 50 dubletów (54 rok wcześniej). Na niższą frekwencję wpłynęła zapewne nie tylko gorsza pogoda ale także spora liczba turniejów odbywających się w tym czasie w innych ośrodkach. Tym nie mniej do Jedliny zjechały najsilniejsze drużyny z Polski. Nie zabrakło Mistrzów Polski Seniorów z Żywca (Andrzej Śliż i Szymon Kubiesa), Wice-Mistrzów Polski Seniorów a jednocześnie srebrnych medalistów tegorocznego Pucharu Polski Tripletów z Sokoła Wrocław (Kamil Ladaczek, Marek Munikowski) a także Mistrzynie Polski Kobiet (Wioleta Śliż, Mariola Wróbel, Joanna Kastelik) reprezentujące kluby z Żywca i Dzierżoniowa. Nie mogło zabraknąć zwycięzców tripletów sprzed roku a jednocześnie tegorocznych zdobywców Pucharu Polski Tripletów – legendę jedlińskiej petanque czyli Seniorów Jedlina. Licznie zjawili się zawodnicy z okolicznych klubów: Boguszowa-Gorc, Dzierżoniowa, Jeleniej Góry, Nysy oraz Wałbrzycha. Przybyli także gracze z Wrocławia, Katowic, Poznania, Śremu, Łodzi czy Liskowa. Po raz pierwszy w jedlińskim Festiwalu wzięli udział Rosjanie, którzy przybyli w 5-cio osobowym składzie. Jak co roku w turnieju wzięli udział Czesi z zaprzyjaźnionego miasta Velichovky.
W sobotnich tripletach zdecydowanymi faworytami byli obrońcy tytułu sprzed roku oraz świeżo upieczeni zdobywcy Pucharu Polski Tripletów, czyli Seniorzy Jedlina. Do etatowych faworytów zaliczyć należało Mistrzów Polski Seniorów z Żywca pomimo tego, że nie występowali w swoim podstawowym składzie (u boku Andrzeja Śliża i Szymona Kubiesy tym razem stanął Marek Lach). Na zwycięstwo ostrzyła sobie zęby drużyna Synergy w barwach „Liskowiak” Lisków (Marian Jarmondowicz, Robert Hojnacki, Rafał Kaczmarek, Bożena Zientarska) z regularnym medalistą śremskich turniejów Rafałem Kaczmarkiem – czy także puchar z Jedliny miał zwieńczyć jego kolekcję trofeów? O tytuł najlepszej drużyny VI MFP mieli zamiar także powalczyć gospodarze z Jedliny – Kamil i Leszek Orpel, których szeregi w tym roku wzmocnił młody strzelec z gorczańskiej kuźni talentów, brązowy medalista Mistrzostw Polski Juniorów tj. Sergiusz Gądek.
Drużyna Synergy jako jedyna nie przegrała żadnego meczu w 5 rundach eliminacyjnych. Pozostali faworyci turnieju także łatwo pokonali przeprawę przez eliminację. Niespodzianką było odpadnięcie z turnieju drużyny Kamila Ladaczka z Sokoła Wrocław, którzy jako jedyna drużyna z trzema zwycięstwami na koncie nie dostali się do play-off, zajmując ostatecznie pechowe 17 miejsce.
W 1/8 finałów największą niespodzianką było wyeliminowanie z turnieju Seniorów Jedlina, którzy dość gładko (04:13) ulegli poznaniakom Kapitana Kuleczki (Adam Jodko, Marcin „Solfer” Bedełek, Marta Trzeciak). I nie była to pierwsza niespodzianka jaką sprawili sympatyczni gracze z Poznania, którzy w tym roku zasilili skład klubu L’Equipe Petanque Club B.O. W kolejnym etapie play-off pokonali drużynę Świetlików z Gorc (Maria Świetlik, Kazimierz Świetlik, Rafał Świetlik) i dopiero w meczu półfinałowym musieli uznać wyższość Synergy z Liskowa. Tymczasem w drugim półfinale doszło do pojedynku pomiędzy dwoma odwiecznymi rywalami zespołem Jedlina Nova (Kamil Orpel, Leszek Orpel, Sergiusz Gądek) oraz ŻKB z Żywca (Andrzej Śliż, Szymon Kubiesa, Marek Lach). Tym razem Mistrzowie Polski musieli uznać wyższość gospodarzy, którzy zwyciężyli 13:07.
W finale spotkały się zatem drużyny Synergy oraz Jedlina Nova. Pomimo usilnych starań Jedlina Nova nie była w stanie godnie zastąpić „starej” Jedliny i powtórzyć sukces Seniorów sprzed roku. Pomimo zaciętej walki ulegli oni niepokonanym tego dnia zawodnikom z Liskowa 08:13.
Półfinały:
Synergy – Kapitan Kuleczka 13:05
ŻKB – Jedlina Nova 07:13
FINAŁ:
Synergy – Jedlina Nova 13:08
Mecz o 3 m-ce:
ŻKB – Kapitan Kuleczka 13:10
Podczas drugiego dnia turnieju wystartowało 50 drużyn w tym cztery z zagranicy. Doskonale w eliminacji radziła sobie drużyna z Rosji (która przybyła do Jedliny ze Smoleńska), nie przegrywając na tym etapie żadnego pojedynku. Podobnym wyczynem popisała się drużyna ŻKB (Andrzej Śliż, Szymon Kubiesa) wyraźnie podrażniona półfinałową porażką z ubiegłego dnia. Poza zawodnikami Kapitana Kuleczki, którzy po sobotnim turnieju powrócili do domu wszyscy półfinaliści tripletów znaleźli się w czołowej 32-ce.
W play-offach bardzo spokojnie i konsekwentnie grająca drużyna Rosji (Oleg Petrov, Katya Petrova), która pewnie pokonywała kolejnych rywali w ćwierćfinale dość niespodziewanie łatwo uległa sobotnim zwycięzcom 00:13 – drużynie Synegry II (Rafał Kaczmarek, Robert Hojnacki).
Ciekawie wyglądała droga ŻKB 1 (Andrzej Śliż, Szymon Kubiesa) oraz Jedliny Waldenburg (Kamil Orpel, Sergiusz Gądek) do ich ostrego starcia w ćwierćfinałach. Zawodnicy z Żywca pewnie i szybko pokonywali kolejne szczeble play-off zmierzając nieubłaganie w kierunku finału imprezy – w 1/16 pokonując 13:00 Gaje z Wrocławia (Edward Gajecki, Renata Gajecka), a następnie 13:03 kolejną wrocławską drużynę Fantajm (Anna Wereszczyńska, Cezary Wereszczyński). Tymczasem Jedlina Waldenburg po łatwym zwycięstwie nad Przystojny Kameralny z Wałbrzych (Rafał Kieca, Piotr Wijas) w 1/16 finałów, dość szczęśliwie pokonali 7:6 drużynę ŻKB II w żywiecko-łódzkim składzie (Marek Lach, Jarosław Dąbrowski), by na kolejnym etapie rozgrywek ponownie stanąć oko w oko z zawodnikami z Żywca. Powtórka z sobotnich półfinałów? Nad jedlińskie bulodromy ściągnęły ciemne chmury, a na twardy, kamienisty grunt kapnęły pierwsze krople deszczu. Pomimo niesprzyjających warunków na trybunach zgromadziła się spora grupa widzów oczekując ciekawego pojedynku. Początek to jednostronna dominacja jedlinian. Dopiero przegrywając 0:8 nastąpiło przebudzenie Mistrzów Polski, którzy zaczęli powoli odzyskiwać rezon i stopniowo zmniejszać dystans do jedlinian. Do ostrego starcia doszło w końcówce meczu, gdy przy stanie 12:05 dla Jedliny Waldenburg nastąpił klasyczny „rozjazd” jedlinian, przy pięciu kulach graczy ŻKB na rękach i ok. 1,5 minuty do końca meczu (grano bez dodatkowego rzutu). Emocje, nerwy i presja czasu sprawiły, że zawodnik z Żywca zebrał kule z placu gry stwierdzając, że są 4 punkty nie dając szansy oceny sytuacji przeciwnikowi (chociaż zgodnie z Regulaminem Gry ostatnia wyrzucona kula w danym rozdaniu oznacza jednocześnie, że rozpoczęło się kolejne rozdanie, a ponieważ ostatnia kula zatrzymała się na boisku w 44 minucie i 40 sekundzie meczu pozostawało do rozegrania jeszcze jedno rozdanie, bez względu na to czy buszon i pierwsza kula zostanie wyrzucona przed czy po 45 minucie). Zawodnik z Jedliny zgłosił w takim przypadku „głośny” protest przeciwko zaliczeniu czwartego punktu, który był kontrowersyjny i należało go zmierzyć. Decyzją sędziego drużynie w Żywca zaliczono trzy punkty, a po ostatnim rozdaniu wynik meczu zakończył się wynikiem 13:08 dla Jedliny Waldenburg.
Po gorących ćwierćfinałach Jedlina Waldenburg przegrała dość gładko z największą niespodzianką turnieju – drużyną Wirusy z Jeleniej Góry (Zygmunt Kan, Piotr Kraszewski), którzy po cichu przemknęli przez wszystkie szczeble play-off docierając aż do finału. Tam zabrakło im jednak już sił na wykonanie jeszcze jednego „małego” kroczku i pokonanie sobotnich zwycięzców – drużynę Synergy II (Rafał Kaczmarek, Robert Hojnacki), która jako druga w historii MFP zdobyła podwójną koronę (wcześniej udało się to jedynie drużynie z Żywca) pokonując graczy Jelonki 13:03. W meczu o 3 miejsce spotkały się dwie jedlińskie drużyny, gdzie po wyrównanej, zaciętej i długiej walce wygrała Jedlina Waldenburg pokonując Jedlinę 12 (Edward Serafin, Przemek Drupka) z prezesem KSP Jedlina w składzie 13:10.
Półfinały:
Synergy II – Jedlina 12 13:09
Wirusy – Jedlina Waldenburg 13:05
FINAŁ:
Synergy II – Wirusy 13:03
Mecz o 3 m-ce:
Jedlina 12 – Jedlina Waldenburg 10:13