Polska Federacja Petanque – Polski Związek Sportowy
Odwiedź nas:

Polska Federacja Petanque

Odwiedź nas:

Informacje o wynikach naszej młodej reprezentacji podczas World Children Sports Games  w Ankarze przekazywał Wam na bieżąco Norbert, czyli nasz sympatyczny dziennikarz z PAP-u, ja pozwolę sobie na napisanie w imieniu całej naszej szóstki kilku słów, aby opowiedzieć nieco o kulisach zawodów w stolicy Turcji. Wylot w Wielkanocną Sobotę zmusił nas do spędzenia Świąt bez rodzin, ale też przeniósł nas w zupełnie inny świat – świat zaskakujący i bardzo ciekawy.

 - 20110424_ankara_002.jpg

Reprezentacja Polskiej Pederacji Petanque

 - 20110424_ankara_001.jpg

Oficjalna maskotka WChSG

TAKA MAŁA „OLIMPIADA”

90 reprezentacji,  ponad 4 tysiące uczestników, 11 dyscyplin sportowych. Dyscyplin, nie jak początkowo myśleliśmy wyłącznie nieolimpijskich, ale także siatkówka, koszykówka, judo czy piłka nożna. Wśród nich petanque i nasza skromna reprezentacja – opiekun Maria Świetlik i młodzież Sergiusz Gądek, Patryk Witkowski, Dawid Matuszewski, Maciej Hańczuk oraz niżej podpisany, Wojciech Hańczuk.

 - 20110424_ankara_004.jpg

Ceremonia otwarcia

 - 20110424_ankara_003.jpg

Zapalenie znicza

 Ceremonia otwarcia bardzo ładna i wzruszająca, a gdy na jej końcu zapalono znicz olimpijski, naprawdę trudno było powstrzymać wzruszenie. Zresztą cały nasz ponadtygodniowy pobyt obfitował w spotkania z kulturą, tańcem – w tym ciekawy koncert w olbrzymiej sali koncertowej zakończony wspólną dyskoteką. Wiele narodów, wiele dzieciaków, hmmm młodzieży bardziej i wspólna zabawa – super. Piękna była także ceremonia zamknięcia – kilka tysięcy widzów w hali sportowej, występ znanej w Turcji gwiazdy muzyki rozrywkowej, sądząc po histerycznych reakcjach widowni oraz wszechobecni przedstawiciele najwyższych władz.

 - 20110424_ankara_005.jpg

Wszechobecny taniec

 - 20110424_ankara_006.jpg

Spotkanie wielu kultur

Impreza, która kosztowała, bagatela, 10 milionów dolarów, z udziałem kilku tysięcy młodych sportowców, w tym ponad tysiąca z samej Turcji, była – jak sądzę – ważnym elementem kampanii wyborczej. „Olimpijski” klimat można było odczuć także przy okazji innych aspektów naszego pobytu w Ankarze. Nasza „mała” reprezentacja – 6 osób – miała aż troje opiekunów i tłumaczy, w tym przesympatycznego ochroniarza oraz… autobus do dyspozycji. Nasi opiekunowie bardzo o nas dbali, ale także pilnowali, abyśmy się nie zgubili. Oczywiście bardzo chcieli, abyśmy zobaczyli tylko taką Turcję, jaką chcieli nam pokazać. Bardzo długo musieliśmy prosić, by zawieźli nas na bazar (w końcu się udało), zresztą dodam, że nasze umiejętności kupieckie i twarde negocjowanie każdej ceny wzbudziły niekłamany podziw. Pokazali nam za to centrum handlowe, do którego bardziej pasuje określenie ceny paryskie niż warszawskie, stąd zakupów tam nie zrobiliśmy.

 - 20110424_ankara_008.jpg

Widok na Ankarę z tarasu Muzeum-Mauzoleum

 - 20110424_ankara_007.jpg

Miejsce kultury i wypoczynku

 - 20110424_ankara_009.jpg

Koncert muzyków i zespołów  tureckich

Namiętnie odwiedzaliśmy miejsca, które mógłbym nazwać domami kultury, z tym że były nieźle wyposażone. Za darmo można było pograć w bilard czy w tenisa stołowego. Chłopcy spędzili także fajne popołudnie w olbrzymim wesołym miasteczku, gdzie do woli mogli korzystać z przeróżnych sprzętów rozrywkowych.

 - 20110424_ankara_010.jpg

 - 20110424_ankara_011.jpg

Chłopcy w wesołym miasteczku

Muszę jeszcze dodać, że nasza reprezentacja świetnie poradziła sobie z poznawaniem innych kultur. Hotelowe wyprawy integracyjne zaowocowały szczególnym zainteresowaniem Polską wśród młodych reprezentantek Turcji w judo, a także, zdaje się  Mołdawii oraz jednej reprezentantki Meksyku – szczegółów zdradzić nie mogę, ale epizod z zamknięcia imprezy, niczym z klasyki literatury romantycznej – dla małolatów oczywiście.

 - 20110424_ankara_012.jpg

 - 20110424_ankara_013.jpg

Ceremonia zamknięcia

 - 20110424_ankara_014.jpg

Wojtek odbiera Certyfikaty udziału reprezentacji Polski w WChSG

 

TURECKA GOŚCINNOŚĆ I PUNKTUALNOŚĆ

             Gościnność wręcz wzorowa, nasi opiekunowie przemili i choć na początku nieco zdystansowani,  z każdym dniem coraz bardziej serdeczni. Pytali o Polskę, uczyli nas tureckich słówek i coraz chętniej opowiadali o sobie. Ochroniarz już po dwóch dniach nazywał mnie swoim bratem. Tu warto dodać, że Panie wobec mnie zachowywały jednak nieco większy dystans, chyba związany z religią, za to uwielbiały naszych chłopaków, no i oczywiście Marię.

Co do „punktualności” to wystarczyłoby napisać jedno słowo – chaos. Jeżeli wiedzieliśmy, że mamy spotkać się o 9.00, jasnym było tylko jedno, że o 9.00 na pewno się nie spotkamy. Czasami jechaliśmy gdzieś  40 minut – np. do kolejnego domu kultury, by po 15 minutach dowiedzieć się, że mamy już wracać.

 - 20110424_ankara_016.jpg

 - 20110424_ankara_015.jpg

Tu właśnie nas zakwaterowano

Tu muszę dodać, że nasz hotel – całkiem fajny – mieścił się na obrzeżach Ankary i nie można było do niego dojechać żadnym publicznym środkiem komunikacji. Musieliśmy więc karnie – do czasu – wykonywać wszystkie polecenia. Zresztą za wszelkie niedogodności zawsze odpowiedzialny był mityczny menadżer, który telefonicznie wydawał polecenia. Fajny system, bo nasi sympatyczni opiekunowie bardzo nas zawsze przepraszali i tłumaczyli, że to nie ich wina.

 - 20110424_ankara_017.jpg

Degustacja tureckiej kawy

 - 20110424_ankara_018.jpg

Małe zakupy

W końcu kilka razy zbuntowaliśmy się, wówczas nasi opiekunowie meldowali menadżerowi, że gdzieś się „zgubiliśmy”. Inne ekipy wracały do hotelu, a my z naszymi opiekunami (z misją odnalezienia nas) mieliśmy trochę czasu, by zobaczyć nieco więcej Turcji. Niestety nie zawsze aspekty swoistej „punktualności” dało się zbyć uśmiechem. Nie  mogliśmy obejrzeć, podobnie jak wiele innych ekip, meczów finałowych, gdyż ktoś – czyli mityczny menadżer – pomylił godziny. Trochę byliśmy źli, ale bardzo smutne miny naszych opiekunów zrobiły swoje, nie miałem sumienia zbyt długo udawać złości.

 

SPORTOWO BYŁO BARDZO DOBRZE

 - 20110424_ankara_028.jpg

Wojtek podczas codziennej odprawy trenerów

            Wyniki naszej tureckiej eskapady dzięki relacjom Norberta pewnie znacie. Ja tylko dodam, że awans w obu turniejach do finałowej szesnastki to naprawdę fajny wynik, zwłaszcza, że w turnieju petanque wystartowało podczas WChSG  najwięcej reprezentacji. Dobrej pozycji nie udało się zająć m.in. Włochom czy Holendrom.

 - 20110424_ankara_020.jpg

 - 20110424_ankara_022.jpg

Mecze z udziałem naszych juniorów

 - 20110424_ankara_023.jpg

Podłoże – bulodrom

Ważniejsze jest jednak to, że chłopcy grali naprawdę świetne mecze, także te przegrane. Grali odważnie i agresywnie,  zresztą tylko tak można grać na tego typu imprezach. Na trudnym terenie (piasek i kamienie rozsypane na betonie) każdy z reprezentantów potrafił sobie poradzić i każdy z nich miał wręcz fantastyczne momenty.

 - 20110424_ankara_024.jpg

Holandia

 - 20110424_ankara_025.jpg

Laos

 - 20110424_ankara_026.jpg

Liban

 - 20110424_ankara_027.jpg

Malezja

 - 20110424_ankara_029.jpg

Tajlandia

Z reprezentacji możemy być dumni, chłopcy zasłużyli na uznanie, a ich gra została zauważona także przez inne ekipy. Holenderski trener chwalił nas za taktykę i bardzo skuteczne strzały. W jednej z wygranych rozgrywek trafialiśmy z powodzeniem pięciokrotnie. Także drugi mecz z młodymi Holendrami był naprawdę na świetnym poziomie, ich strzelec spudłował tylko raz w meczu, a i tak wygraliśmy. Stało się to za sprawą równej i precyzyjnej gry całej ekipy. Szczególnej urody był także przegrany do 6 punktów mecz z Tajlandią. Po początkowych niepowodzeniach zagraliśmy bardzo agresywnie i zaczęliśmy odrabiać straty, w tym 4 punkty zdobyte w jednym rozdaniu po bezbłędnej grze, a nie po błędach rywali. Kolejna rozgrywka i na boisku dwie nasze kule około metra od świnki. Pozostałe kule po strzałach są na aucie i każda z drużyn ma jeszcze po dwie kule. Po dłuższej naradzie nasi rywale układają taktyczną  kulę z przodu około 80 cm od świnki. Decydujemy się na grę ofensywną i strzelamy, niestety minimalnie niecelnie, ok. 5 cm za kulą. Przegrywamy rozgrywkę za 1 punkt i czas się kończy. Byliśmy naprawdę dumni z naszych chłopaków.

 - 20110424_ankara_030.jpg

Prawie cała ekipa – Wojtek w tym czasie tańczył ze swoim nowym bratem

Wojciech Hańczuk


            Kolega Wojtek w dziennikarski sposób ujął cały nasz pobyt w tureckiej Ankarze, gdzie przebywaliśmy na zaproszenie Tureckiej Federacji Petanque od 24 kwietnia do 01 maja 2011r. oraz uczestniczyliśmy w 1st World Children Sports Games. Pozwólcie, że ja przybliżę Wam stronę organizacyjną naszego wyjazdu.

Na wstępie chciałabym podziękować Pani Prezes Wiolettcie Śliż oraz Zarządowi Polskiej Federacji Petanque, że właśnie nam, czterem mieszkańcom Boguszowa-Gorc wywodzącym się z SKF „Sudety Petanque Boguszów-Gorce”, wraz z dwoma zawodnikami znającymi specyfikę mistrzostw na najwyższym poziomie powierzono reprezentowanie Polskiej Petanque na światowej arenie.

 - 20110424_ankara_031.jpg

Część reprezentacji mieszkańcy Boguszowa-Gorce – Dawid Matuszewski, Sergiusz Gadek, Patryk Witkowski i Maria Świetlik (brakuje Wojciecha i Macieja Hańczuk mieszkańców Gorzowa Wielkopolskiego) z Burmistrzem Miasta Waldemarem Kujawą i Prezesem SKF „Sudety Petanque” Kazimierzem Świetlikiem.

Nie sposób nie podziękować Burmistrzowi Miasta Boguszowa-Gorc Panu Waldemarowi Kujawie za wsparcie w przygotowaniach do wyjazdu oraz zakup ubiorów sportowych dla całej reprezentacji (6 osób).

 - 20110424_ankara_033.jpg

Dzięki przychylności Pani Elżbiety Gajewskiej, Dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej – Centrum Kultury w Boguszowie-Gorcach podczas ceremonii otwarcia WChSG jeden z juniorów zaprezentował się w narodowym stroju regionalnym.

Koszt podróży z miejsca zamieszkania na lotnisko „Okęcie” w Warszawie i z powrotem  sfinansowała Polska Federacja Petanque i mieszkaniec Boguszowa-Gorc Pan Paweł Matuszewski.

 - 20110424_ankara_034.jpg

 - 20110424_ankara_035.jpg

Wymiana pamiątkowych gadżetów

Na uwagę zasługuje również fakt, że P.F.P. ufundowała pamiątkowe gadżety dla zawodników drużyn petanque, z którymi nasza reprezentacja miała okazję grać.

Wszystkim, którzy przyczynili się do naszego wyjazdu jeszcze raz serdecznie dziękujemy.

Maria Świetlik