Pokonane „Tygrysy” i jest szesnastka

Na 1/8 finału, czyli walce o ćwierćfinał, polscy juniorzy zakończyli swój start w mistrzostwach świata w Kaihua w Chinach. Biało-Czerwoni zostali sklasyfikowani na miejscach 9-16, co jest dużym sukcesem zespołu prowadzonego przez trenera Wojciecha Cilińdzia. Zespół Polski stanowili Wojciech Grzybowski, Krystian Tyrlik (obaj Żywiecki Klub Boules), Sebastian Domanus (Myślenicki Klub Petanque) oraz Maurycy Klimaszewski (Białostocki Klub Petanque).
Turniej, który rozpoczął się 4 listopada, zgromadził na starcie 32 ekipy z pięciu kontynentów. Biało-Czerwoni rozpoczęli go od meczu z Kanadą. Pierwsze rozdanie nie układało się dobrze dla naszych juniorów. Zespół „Klonowego Liścia” mógł je wygrać za 5 punktów, ale po ich błędzie… prowadzenie objęli Polacy 1:0. Później już nasi juniorzy dominowali na otwartym bulodromie i wygrali 13:2.
W kolejnym meczu polscy juniorzy dostali srogą lekcję przegrywając w trzech rozdaniach do zera z Włochami. – Przegrana wysoka, jednak Włosi zmarnowali tylko 1,5 kuli. Rywale zagrali petankę totalną, która opierała się przede wszystkim na skutecznej puencie dopełnianej biciem kul – po meczu powiedział Wojciech Cilińdź.

Na szczęście nasi zawodnicy nie załamali się i w trzeciej rundzie, po dobrej grze, wygrali z drużyną Tajwanu 12:5. Na ławce odpoczywał w tym spotkaniu Krystian Tyrlik, który po przerwie obiadowej rozpoczął walkę w konkursie strzału precyzyjnego. W strzale Krystian zdobywając 29 punktów, zajął 12 miejsce i uzyskał awans do repasaży. Niestety, w kolejnej części zdobył dodatkowe 12 punktów. – Krystian był zdenerwowany i skrócił wahadło, a to odbiło się na wyniku – podsumował trener. Ostatecznie Krystian Tyrlik zajął 18. miejsce w mistrzostwach świata w konkurencji strzału precyzyjnego.
Wieczorem w centrum sportowym odbyła się ceremonia otwarcia mistrzostw. Nasi zawodnicy mogli się poczuć niemal jak na igrzyskach olimpijskich. Była parada drużyn, oficjalne przemowy, w tym Claude`a Azemy oraz ministra sportu Chin, efektowna część artystyczna i pokaz fajerwerków. Chińczycy byli bardzo otwarci i tłumnie oglądali mecze.
Dzień drugi podopieczni trenera Cilińdzia rozpoczęli od spotkania ze Szwajcarią. Początek chłodnego ranka nie był obiecujący: 0:5. Juniorzy mozolenie odrobili jednak stratę doprowadzając do remisu 5:5 po 60 minutach gry. Niestety, ostatnie dwa rozdania meczu były dla Helwetów 0:2 i 0:3 i porażka Polaków w całym meczu 5:10. W zeszłorocznych mistrzostwach Europy w Monako nasi juniorzy dwukrotnie przegrali ze Szwajcarami, czyżby więc jakieś fatum?

Ostatni mecz pierwszej fazy mistrzostw decydował, czy Polacy będą mieli szansę stanięcia do spotkania o 1/8 finału. Ich rywalem byli Anglicy. I w to spotkanie juniorzy nie weszli dobrze. Anglicy objęli prowadzenie 6:0 i czterokrotnie wybili szczęśliwie koszona. Czas uciekał, juniorzy musieli przyspieszyć grę. Po efektownym rozdaniu za 5 punktów Polacy doszli rywali na jeden punkt, a później zdominowali ich i efektownie sięgnęli po wygraną 13:6.
Po 5 rundach zawodów nasi juniorzy zajęli 13. miejsce i w walce o 1/8 finału spotkali się z Malezją. Biało-Czerwoni grali jak natchnieni. Na dobre puenty „Tygrysów” odpowiadali „karami”. Także puenty były niemal doskonałe. Nic dziwnego, że obserwatorzy spotkania, a był wśród nich m.in. prezydent Międzynarodowej Federacji Petanque i Gry Prowansalskiej Claude Azema przecierali oczy ze zdumienia. Tablica po trzech rozdaniach pokazywała 10:0 dla Polaków. Polska ławka wciąż dopingowała grających, by ci nie stracili koncentracji. – Zawsze boję się takich wyników – mówił trener Wojciech Cilińdź. I rzeczywiście, gdzieś w głowach młodych graczy pojawiła się myśl o rychłym zwycięstwie. Malezyjczycy poprawili zaś grę i doprowadzili do remisu 11:11. Wygrana zaczęła uciekać, ale na szczęście ostatnia gra znowu była popisem Polaków. 13:11 i awans do najlepszej szesnastki stał się faktem.

Na drodze do ćwierćfinału stanęła drużyna Maroko. Przeciwnicy wygrali „świnkę”, którą ustawili na 6 metrze. Drużyna z Afryki zagrała niemal idealnie, praktycznie nie myląc się w strzale. Polacy nie mogli przejąć koszona, by grę przenieść na dalszy dystans. Gdy im się to raz udało, rzucona świnka potoczyła się poza boisko. I tak Marokańczycy zatrzymali Polaków w turnieju wygrywając 13:1.
Mistrzem świata została drużyna Madagaskaru, która w finale pokonała Francję I 13:9. Brązowe medale dla Belgii i Francji II.
Wyniki Polaków:
z Kanadą 13:2 (grali: Grzybowski, Domanus, Tyrlik),
z Włochami 0:13 (Grzybowski, Klimaszewski, Tyrlik)
z Tajwanem 12:5 (Grzybowski, Domanus, Klimaszewski)
ze Szwajcarią 5:10 (Domanus, Klimaszewski – zmiana Grzybowski, Tyrlik)
z Anglią 13:6 (Grzybowski, Domanus, Tyrlik)
z Malezją 13:11 (Grzybowski, Domanus, Tyrlik)
z Marokiem 1:13 (Grzybowski, Domanus – zmiana Klimaszewski, Tyrlik)
Wyjazd juniorów na mistrzostwa świata do Chin był możliwy dzięki pomocy Przyjaciela z USA Ernesta, któremu Polska Federacja Petanque i drużyna juniorów serdecznie dziękują.