Prolog
Hiszpańska Torrelavega była areną zmagań utalentowanych graczy z całej Europy, którzy uczestniczyli w Młodzieżowych Mistrzostwach kontynentu. Wśród 16 reprezentacji męskich także Nasza ekipa – przypomnijmy – Dawid Żądło, Mateusz Wojna, Paweł Pieprzyk i Tomek Korniłowicz oraz trener selekcjoner Wojtek Hańczuk. Postanowiliśmy wyruszyć samochodem i samodzielnie zadbać o sprawy organizacyjne, bojąc się nieco przysłowiowej hiszpańskiej,,maniany”. Jak czas pokazał słusznie. Wprawdzie przejechanie prawie 2500 kilometrów było nieco uciążliwe, ale uzyskana dzięki temu samodzielność dała nam spokój i komfort. Uroczy hotel -3 razy tańszy niż proponowali organizatorzy – blisko bulodrom i centrum miasta pozwoliły nam skupić się tylko i wyłącznie na grze. Boiska twarde z nierównomiernie rozrzuconym materiałem – czyli wymarzone by zagrać w tę fantastyczną francuską grę.

Polacy na Mistrzostwach Europy Espoirs (wraz z sędzią Maciejem Ziółkowskim)
No to rura !!!
Nasz bojowy okrzyk – autentyczny objaw sympatii całej kadry dla Pana Mariana Jerzego – brzmiał pewnie tak, jak od samego początku pewnie grała Polska Reprezentacja. Powtarzane od miesięcy jak mantra słowa – technicznie, kula po kuli, spokojnie szukając swojego,,ruchu”, skoncentrowani i skuteczni – pozwoliły uzyskać drużynie już na starcie bardzo dobrą jakości gry.
Dziań pierwszy
System rozgrywek wręcz wymarzony, bo piątek i cztery rundy szwajcara właściwie tylko o rozstawienie. Spokojnie mogliśmy skupić się na łapaniu dobrego rytmu, spokoju by oswoić się ze atmosferą Mistrzostw. Trzy pierwsze mecze, choć przegrane, absolutnie nie wprowadziły paniki. Graliśmy dobre mecze, nie gubiliśmy kul, po prostu rywale grali trochę lepiej. Dodam, że to trochę oznaczało grę na wysokim, poziomie. Ilość drużyn na Mistrzostwach pewnie nie poraża, ale muszę dodać, że były to bardzo dobre i wyrównane zespoły. Szwedzi grając przeciwko nam na 25 puent 20 zagrali bardzo dobrze. Dodatkowe 3 puenty na 5 zepsuli w rozdaniu, które zakończyło się bez punktu wybiciem świnki.

Reprezentanci ze Szwecji i Polski
W pozostałych rozgrywkach popsuli 2(!!!) puenty na 20. Na koniec dnia
bez większych problemów pokonaliśmy reprezentacje Turcji a ich trener zapytał mnie, co my robimy na ostatnich boiskach:,,Mieliście chyba sporo pecha” – dodał.,,To nie pech, gramy swoje a turniej zaczyna się jutro” odpowiedziałem z uśmiechem.
Dzień drugi
Sobotnie zmagania zaczęliśmy nie meczem a,,meczychem”, miło było patrzeć na świetną grę naszej reprezentacji, która dzielnie stawiała opór, kapitalnie grającym szwajcarom. Po 6,,rozdaniach” obie drużyny psują po 8 kul – czyli bardzo dobra skuteczność – ok 70 % – a jednak przegrywamy wysoko, przegrywamy bo rywal gra koncert. 17 strzałów z czego 14 skutecznych a w tym 10 klasycznych podmianek. Trudno było wytrzymać taka kanonadę – dajemy radę, zdobywamy punkty i choć ostatecznie rywal wygrywa to możemy być zadowoleni.

Polacy przed meczem ze Szwajcarami
Z Duńczykami mecz o pozostanie w grze zaczynamy niemrawo ale powoli przejmujemy kontrole – to rywal zaczyna się gubić i tracić kule. Kolejne spotkanie – rewanż ze szwedami o ćwierćfinał Mistrzostw Europy.
Nasi rywale nie grają już tak perfekcyjnie jak w pierwszym spotkaniu, my utrzymujemy stały poziom, zdecydowanie więcej kul zagrywając dobrze. Regularność jest kluczem do sukcesu, w końcówce uzyskujemy przewagę dzięki bardzo dobrym puentom całej drużyny- Szwedzi trafiają 5 razy ale to my zdobywamy punkt. W ostatnim – jak się okazało – rozdaniu rywale już nie trafiają a my cieszymy się z awansu do pierwszej 8 na kontynencie.
Dzień trzeci
Ćwierćfinały to często mecze najtrudniejsze – bliskość medalu może paraliżować i niestety mimo wysiłków ławki niemoc dopadła także naszą ekipę. Rzutom brakuje płynności, często są rwane, gubimy powtarzalność. Rywale też cieniują i gra jest bardzo rwana. Dużo nieudanych rzutów, trzymamy się dzięki fantastycznym strzałom, które często zastępują nam puentę. O zwycięstwie decyduje końcówka, którą zagraliśmy słabo. Najpierw dwa pudła i trzy zepsute ustawienia i jest po 11 a potem Niemcy ostatnia kulą przesuwają świnkę i mają trzy punkty my mamy trzy kule ale… najpierw dwa pudła ( choć jedna z tylnych kul punktujących zostaje wybita przypadkiem) a potem nieudana próba odcięcia choćby jednego punkty – najlepsza kula rywali stała przy śwince.
Pomiędzy dniami
Przy okazji turnieju drużynowego tradycyjnie odbyły się zawody w strzelaniu precyzyjnym. Z kolejnymi ustawieniami walczył Tomek i wypadł po prostu przyzwoicie. Chłodna głowa w takich próbach jest elementem najważniejszym i jej trochę Tomkowi zabrakło stąd słabe wyniki na pierwszych ustawienia, na których zdecydowana większość zawodników zdobywa dużo punktów. Tomek odrabiał na teoretycznie trudniejszych układach co pokazuje jak wielkim potencjałem dysponuje. Dla porządku przypomnę zdobycze punktowe – 24 w eliminacjach, 20 w barażach.

Pepik, Bzyku i Kornik
Epilog
W mojej ocenie start naszej reprezentacji trzeba uznać za udany. Dobre przygotowanie techniczne sprawia, że zawodnicy w coraz większym stopniu kontrolują kule co umożliwia prowadzenie gry i uzyskanie dużej powtarzalności. Dużo lepiej wygląda także sfera mentalna – lepsza koncentracja, pewność – oczywiście poza ćwierćfinałem. Bez zarzutu jest atmosfera w drużynie, co zresztą dotyczy całej młodzieżowej części kadry i zdecydowanej większości seniorów. To sukces całej grupy która od kilku miesięcy razem pracowała na obozie, konsultacjach czy kadrowych wyjazdach.
Wyjazd był współfinansowany ze środków ministerialnych w ramach przygotowania kadry Polski do The World Games 2017