Polska Federacja Petanque – Polski Związek Sportowy
Odwiedź nas:

Polska Federacja Petanque

Odwiedź nas:

W środę po południu 10 osób – Paweł Baranowski, Piotr Błasiak, Wojtek Hańczuk, Ula Klimaszewska, Grzegorz Kurowski, Celina Lichnowska, Piotr Longosz, Janusz Mazurkiewicz, Mariusz Stawicki i Stanisław Wilk – wyleciało z Wrocławia do Paryża na szkolenie sędziowskie i trenerskie. Oto ich pierwsze wrażenia.


Witamy

Co prawda jeszcze zdjęć nie zrzuciliśmy na komputer to kilka newsów wysyłamy przez lokalną sieć WIFI. Dolecieliśmy, żadnych niepożądanych przygód, ale na lotnisku sympatyczny pan w mundurze zapytał „A co to za kule?”. Oczywiście nikt z nas nie przewoził kul w podręcznym, ale prześwietlenie musiało zaniepokoić obsługę lotniska. Do szczegółowej kontroli wytypowano Wojtka. Pod eskortą strażnika zniknął na zapleczu lotniska.”Musiałem wypakować torbę, pokazać sprzęt i wyjaśnić do czego służy” opowiadał po powrocie. Jak się okazało, Wojtka wytypowano losowo, a kule były w siedmiu torbach. „To znaczy, że dwoje sędziów niepotrzebnie zabiera je z Polski” skomentował Janusz. Samą odprawę przeszliśmy wszyscy bezboleśnie, nikt nie został rozebrany do bielizny, ani tym bardziej dalej. Lot samolotem był równie łagodny jak straż graniczna nas przeszukująca. Obyło się bez turbulencji, a pilot spisał się także przy lądowaniu. Zgodnie z planem wsiedliśmy w autobus i dotarliśmy do Paryża. Niestety, protesty niezadowolonych z ofensywy wojskowej w Libii sprawiły, że Claude i Yvon nie dotarli na czas, by nas powitać. Wzajemne poszukiwania trwały kilkanaście minut. Bagaże wylądowały w samochodzie Azemy, który wraz z Urszulą pojechał do „Hotelu”. Reszta ekipy pod wodzą Yvon’a zeszła do podziemia. Podróż metrem była urozmaicona wieloma przesiadkami. Przejechanie całego Paryża zajęło nam około 1 godziny, a nad naszymi głowami – o czym zapewniał Yvon – mijaliśmy m. in. Katedrę Notre-Dame, Louvre, Ogrody Tuileries. Niestety, na razie tylko nazwy. Po szybkim zakwaterowaniu gospodarze zaprosili nas na kolację do włoskiej knajpy. Jednym z tematów rozmów były imponujące rozmiary łazienek w naszych pokojach „hotelowych”. Wkrótce wyślemy zdjęcia wyjaśniające. Następnego dnia, po śniadaniu samochodami pojechaliśmy na Bulodrom – otoczony zielenią plac z wieloma boiskami, także krytymi oraz barem – krótko mówiąc – petankowy raj. Przy okazji zobaczyliśmy kilka rozgrywek Lyonnaise – większe kule, bicie z rozbiegu w żelazo, dystans wydłużony. Po krótkich zawirowaniach organizacyjnych rozpoczęliśmy szkolenie. Grupą trenerską zajął się Claude – szef ośrodka szkoleniowego pod Paryżem, który pracował z najlepszymi – m.in. z Marco Foyot, Fazzino. Nasi sędziowie mają równie znakomitego nauczyciela – Jaque’a, który przyznał się do autorstwa obowiązującego na całym świecie regulaminu gry w petanque. Z każdą godziną kurs wciągał nas coraz bardziej. Spora dawka teorii popartej rozmowami, a wręcz porywające były krótkie zajęcia praktyczne przeprowadzone przez Clauda. Po jednym z ćwiczeń Yvon, kiedy zobaczył minę Wojtka stwierdził, że ten zaśnie z kulą dłoni. I rzeczywiście. Jest godzina 2:00 w nocy, a my przed chwilą zeszliśmy z placyku pod hotelem. Wkrótce kolejna relacja, a tymczasem idziemy spać. Dobranoc.

 

Piotrek i Wojtek