Polska Federacja Petanque – Polski Związek Sportowy
Odwiedź nas:

Polska Federacja Petanque

Odwiedź nas:

Zagrać w kolebce petanque jest marzeniem bardzo wielu graczy, bodaj wszystkich zawodników. Było to dane tegorocznej polskiej męskiej reprezentacji w składzie: Andrzej Śliż, Jędrzej Śliż, Marek Lach oraz Szymon Kubiesa.

Francuzi przeprowadzili wzorcową kampanię wieszczącą to wydarzenie. W ciągu 2012 roku w kilku największych miastach Francji organizowane były akcje promocyjne. W ruchliwych  miejscach budowano boiska do petanque, a ekipa F.F.P.J.P. na czele ze znanymi zawodnikami, najczęściej członkami kadry, prezentowała grę. Podobnie jeszcze przed rozpoczęciem mistrzostw w siedzibie Francuskiego Komitetu Olimpijskiego odbyła się konferencja prasowa oraz losowanie kolejności zawodników w konkursie strzału precyzyjnego, a losowanie do pierwszej rundy fazy eliminacyjnej wraz z kolejną konferencją dla mediów miało miejsce w siedzibie jednego z partnerów organizacyjnych, la Société Marseillaise de Crédi.

Naszym pierwszym przeciwnikiem byli Szwedzi. Mecz rozegrany, podobnie jak pozostałe cztery w fazie eliminacyjnej, z limitem 75 minut plus dodatkowy rzut świnką, zakończył się po w miarę wyrównanym pojedynku rezultatem 11:8 na naszą korzyść. Przebieg meczu:  1:0/4:0/5:0/5:2/7:2/9:2/9:3/9:7/10:7/10:8/11:8. W tym miejscu warto wspomnieć, że podczas meczów z limitem czasowym stosowano nową zasadę dotyczącą rzutu świnką, jak już wcześniej podczas MŚ Kobiet i Juniorów w Kemerze. Po pierwszym nieudanym rzucie świnką (nie mieszczącą się w regulaminowych granicach odległości) cel  przejmowała drużyna przeciwna, która ustawiała  go w dowolnie wybranym miejscu.

Druga potyczka to spotkanie z faworytem tych mistrzostw, gospodarzem imprezy, Francją.  Mecz został rozegrany na głównej hali. Wszystkie mecze rozgrywane były na dwóch halach, bocznej oraz głównej, skąd następował telewizyjny przekaz (w sumie 20 godzin relacji na żywo). Pierwsze rozdanie i jest jednopunktowe prowadzenie. Po wyrównaniu w następnym, to ponownie nasi zawodnicy przekładają tabliczkę punktową. Polacy mieli okazję na większe prowadzenie, tymczasem w myśl powiedzenia, ze niewykorzystane okazje lubią się mścić, Francuzi przejmują pałeczkę i nie oddają już prowadzenia do końca (1:0/1:1/2:1/2:4/2:7/2:9/2:13).

 - 20121004_marsylia02.jpg

Przedstawiciele Czarnego Lądu, chmurni zawodnicy Beninu stają naprzeciwko w trzeciej rundzie. Późniejszy zwycięzca Pucharu Narodów nie podołał dobrej grze naszej reprezentacji: 3:0/4:0/8:0/8:4/8:5/8:6/12:6.

Zrobiło się ciekawie, dwa zwycięstwa, dobry Bucholtz i interesujący przeciwnik – Tunezja. Pierwszy punkt dla polskiej strony, jednak wystarczyła chwila nieuwagi na tym mało przyjaznym zarówno dla puenterów, jak i strzelców, terenie i to Tunezyjczycy prowadzą czterema punktami. Wiadomym jest nie od dzisiaj, że teren do gry na imprezie mistrzowskiej wręcz powinien być wymagającym. I o to gospodarze się postarali także tym razem, wylewając na ułożonej na posadzce folii zabezpieczającej asfalt oraz wtapiając w tę świeżą jeszcze masę drobny żwir i wreszcie posypując całość twardymi kanciastymi kamieniami.  Masa asfaltowa jest sama w sobie plastyczna, jednak połączona ze żwirem spisywała się niczym wyrzutnia w zetknięciu z metalowymi kulami. W ciągu całej imprezy można było wielekroć zobaczyć uniesione w geście bezsilności brwi, ba!, ramiona niejednego puentera. Takie „parametry” podłoża powodowały, że najskuteczniejszym strzałem był,  nic zresztą nowego, metal-metal. Powracając do naszego meczu, w kolejnych rozdaniach dogoniliśmy Tunezję i wyszliśmy na prowadzenie, by następnie powoli wypuścić je z rąk, oddając palmę pierwszeństwa przedstawicielowi Afryki. Ten, od momentu uzyskania przewagi ewidentnie zwolnił grę, prezentując zachowania, które zwróciły uwagę sędziny „dyżurującej” przy naszej partii boisk. W momencie, gdy w kole stawał puenter, gracz środkowy ruszał ku miejscu, w które jego zdaniem winna spaść kula. Tę propozycję korygował trener, który wskazaniami ręki oraz słowami: w lewo, w prawo, do tyłu itp. uściślał domniemany plac lądowania kuli. W myśl owych wskazówek środkowy, przytupując po kilkakroć w wybrane miejsce, usiłował przygotować komfortowe lądowisko dla kuli. Sędzina po kilku podobnych akcjach pochyliła się ku tunezyjskiemu trenerowi, wyjaśniając niestosowność owych zachowań. Ta akcja spowodowała nieoczekiwanie gwałtowną i bardzo niegrzeczną reakcję upomnianego, który poczerwieniawszy na twarzy i z wyciągniętą ręką wykrzyczał: stop! stop!, a pod nosem mieląc niezbyt cenzuralne zapewne słowa. Kobieta w czarno-białej sędziowskiej bluzie usiłowała wprowadzić  spokój do zachowania aroganta, jednak w sytuacji braku odpowiedniej reakcji zamieniła się z kolegą po fachu i od tego momentu arbitrem na naszym boisku został mężczyzna. Cały incydent został zauważony przez uczestników sąsiednich meczów, budząc co najmniej wielkie zdziwienie. Po przegranej, ostatecznie 1:0/1:5/2:5/4:5/7:5/7:8/7:10/7:11/7:12, wiadomym było, że tylko zwycięstwo kolejnego meczu pozwoli zagrać Polakom w grupach uformowanych wg uprzednio przygotowanego schematu, wśród najlepszej 24 i o wejście do 16. Program komputerowy skojarzył nas z Kanadyjczykami. Reprezentacja ta w poprzednich mistrzostwach nie zwróciła szczególnej uwagi naszej ekipy, więc nasi zawodnicy do meczu przystąpili z dużymi nadziejami na trzeci punkt. Jednak okazało się, że zawodnicy z kraju klonowego liścia po meczach z Meksykiem – wygrana do zera, Hiszpanią, której ulegli do ośmiu, Anglią, której to oni pozwolili osiem punktów przesunąć na tablicy oraz przegranej do siedmiu z Kambodżą, rozkręcali się i zagrali z dużą determinacją, zwyciężając i zapewniając sobie udział w dalszych rozgrywkach głównego turnieju (0:5/0:9/1:9/2:9/2:12/2:13). Ustawiali swoje kule i wybijali je Polakom z regularnością godną tego awansu. Rozmowa z Prezydentem kanadyjskiej federacji, Bernardem Arouze, potwierdziła dobrą formę drużyny, która dominuje już od kilku lat na rodzimej niwie.

Wyniki po rundach rozegranych systemem szwajcara, które dla Polski stanowią wynik ostateczny w turnieju głównym, wskazały miejsce 25. Miejsce, które na tym etapie, gdy awansowały 24 drużyny do walki o playoffową szesnastkę, było niczym miejsce czwarte, czyli pierwsze za podium. Duży Bucholtz, czyli silni przeciwnicy. Rzeczywiście, trzech przeciwników w generalnej klasyfikacji znalazło się w pierwszej ósemce: Francja – mistrz świata, Kanada i Tunezja – miejsca 4-8. Wyniki Mistrzostw Świata – klasyfikacja generalna:

http://www.petanque-marseille2012.fr/index.php?option=com_content&view=article&id=87&Itemid=99&lang=en

 - 20121004_marsylia01.jpg

 - 20121004_marsylia03.jpg

 - 20121004_marsylia04.jpg

Polacy walczyli dalej w Pucharze Narodów o wejście do szesnastki, która systemem pucharowym wyłonić miała zwycięzcę tego turnieju. Podobnie pierwsze 24 drużyny z turnieju głównego w systemie grupowym wyłoniły najlepsze 16 ekip, przy czym drużyny, które spadły z owej dwudziestki czwórki, zasiliły szeregi uczestników PN. Jako drużyna awansująca z pierwszego miejsca w swojej grupie, za przeciwnika mieliśmy w pierwszym spotkaniu Bermudy. Przesympatyczni panowie w czarnych bermudach z kantem oraz czarnych podkolanówkach nie oparli się zagraniom naszej drużyny, ulegając dość łatwo 2:13 (2:/7:0/7:2/11:2/13:2).

 - 20121004_marsylia05.jpg

Podobnie Rosja, jedna z tych drużyn, które spadły do PN z grupy 24 zespołów (2:0/2:2/4:2/7:2/12:2/13:2). W tym przypadku dwa punkty zdobyte przez przeciwnika nie do końca były wyrazem toczonych na boisku pojedynków, jednak zwycięstwo w ładnym stylu było naszym udziałem. Mecz z Rosjanami  był ostatnim sobotnim spotkaniem, a wygrana zapewniła nam obecność w ósemce drużyn Pucharu Narodów.

Ósma rano niedzielnego poranka była porą rozpoczęcia ćwierćfinałowego pojedynku z Finami.  Cały pobyt i udział w mistrzostwach był swoistym „maratonem”. Mieszkaliśmy w jednym hotelu z wieloma ekipami, m.in. Danią, Beninem, Czechami, Ukrainą, Tunezją, Tajlandią, Niemcami, oddalonym o sześć stacji jazdy metrem od Pałacu Sportów, miejsca gry. Przekładało się to na około pół godziny dojazdu wraz z dojściem do metra. Pobudka musiała nastąpić na tyle wcześnie, ile kto potrzebował na poranną toaletę i zjedzenie śniadania o 6.30. Aby zdążyć na półgodzinną rozgrzewkę na 7.30, wyjeżdżało się z hotelu około 7.00. Powrót następował po wszystkich meczach lub zawodach strzału precyzyjnego w późnych godzinach wieczornych. Nie było zbyt wiele czasu na regenerację sił, trzeba było nimi zatem umiejętnie gospodarować.

Ćwierćfinaliści PN to z Europy: Holendrzy, Finowie i Polska, a pozostali: Wybrzeże Kości Słoniowej, Kambodża, Nowa Zelandia, Gwinea i Benin. Finowie, podobnie jak my, mieli apetyt na brązowy medal. To oni okazali się w tym pojedynku lepsi, wygrywając z naszą ekipą do pięciu. Na tym niezwykle trudnym terenie to oni bardziej systematycznie stawiali bliższe świnki kule, a fiński strzelec mniej się mylił, niż nasz. Zapewniwszy sobie medal Skandynawowie bardzo łatwo (1:13) ulegli Kambodży, nie wchodząc do gry o złoto. W PN musieliśmy się zadowolić, podobnie jak w Dakarze w 2009 roku, miejscem 4-8. Wyniki Pucharu Narodów:

http://www.petanque-marseille2012.fr/index.php?option=com_content&view=article&id=72&Itemid=87&lang=en

Konkurs strzału precyzyjnego był jak zwykle wpleciony w program mistrzostw. W zasadzie od niego te zawody się zaczęły. Jędrzej Śliż, nasz reprezentant w tej konkurencji, z  wynikiem 36 punktów był bliski o… świnkę od awansu do pierwszej, wyłonionej po eliminacji, czwórki

(http://www.petanque-marseille2012.fr/index.php?option=com_wrapper&view=wrapper&Itemid=97&lang=en).

W barażu nieco niższy wynik – 29 pkt – nie dał mu awansu do grupy ćwierćfinalistów. Rywalizował o tę pozycję m.in. z późniejszym zwycięzcą, Francuzem Bruno Leboursicaud.  Wysokie 10 miejsce jest miłym polskim akcentem. http://www.petanque-marseille2012.fr/index.php?option=com_wrapper&view=wrapper&Itemid=90&lang=en.

Jak ocenić ten wynik na MŚ? Apetyt i marzenia były na pewno większe u zawodników, niż rezultat. Mocna pozycja w środku stawki reprezentantów wielu regionów świata, wśród 48 zakwalifikowanych spomiędzy setki krajów należących do międzynarodowej federacji, naprawdę nie jest zła.  Miejsce naszego strzelca oraz wysoka lokata w PN potwierdza dobry występ Polaków, szczególnie gdy obok lub wręcz za nami plasowały się kraje o dłuższej tradycji startów na mistrzostwach.

Ekipa narodowa dziękuje Polskiej Federacji Petanque za dofinansowanie wyjazdu.

 

Wioletta Śliż