Polska Federacja Petanque – Polski Związek Sportowy
Odwiedź nas:

Polska Federacja Petanque

Odwiedź nas:

A było to widać i czuć od samego początku. Nie tylko po organizatorach, którzy byli w swoich działaniach bardzo skrupulatni i jakby myśleli nad wszystkim więcej i intensywniej, ale także, a może przede wszystkim po uczestnikach. Każdy przyjechał do Żywca z nastawieniem i realną szansą na sukces. Chyba tylko nasza drużyna była ZUPEŁNIE wyluzowana.

Większość drużyn stawiła się w składzie czteroosobowym. Organizator przewidział dla każdego teamu okolicznościową książeczkę do zapisywania wyników kolejnych rozgrywek we wszystkich grupach. Muszę przyznać, że bardzo przypadł mi do gustu ten pomysł, bo za kilka lat zamiast czytać po raz kolejny, kto jaki zawód wykonuje, przypomnę sobie, że wygrałyśmy z jego drużyną w czwartej rundzie. Brawa dla Kasi za pomysłowość i oryginalny design!  Dodam jeszcze, że każda książeczka, (podobnie jak dyplomy), opatrzona została pieczęcią stworzoną specjalnie na potrzeby finału. Przedstawia ona wizerunek bularza, wokół którego rozpościera się napis MISTRZOSTWA POLSKI SENIORÓW w PETANQUE – ŻYWIEC 2012.

- 20120902_okladka_mps.jpg

Uroczystość otwarcia miała miejsce po eliminacjach do strzału precyzyjnego i rozpoczęła się od wciągnięcia flagi narodowej oraz odegrania  hymnu. Została również uświetniona obecnością posłanki ziemi żywieckiej na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Małgorzaty Pępek, burmistrza Żywca Antoniego Szlagora, wiceburmistrza Marka Czula, kierownik Wydziału współpracy z zagranicą, Jolanty Gruszki, dyrektor Muzeum w Żywcu, Anny Tulei oraz dyrektora Miejskiego Centrum Kultury, Marka Regela.

Zawodnicy zostali zawczasu pouczeni przez sędziego głównego turnieju, Macieja Ziółkowskiego, o braku tolerancji dla zachowań niesportowych podczas rozgrywek.

Rozgrywki miały w dużej mierze charakter grupowy.  Z każdej – czterodrużynowej grupy  przechodziły dalej dwa zespoły i trafiały do jednej z Grup Zwycięzców oraz dwie pozostałe do jednej z Grup Przegranych. Liderzy obu  (po dwóch z każdej z nich) byli rozstawieni do niedzielnych ćwierćfinałów, na pozostałych zaś czekały dopołudniowe  baraże.

Wszyscy uczestnicy, a wśród nich ci najwięksi szczęśliwcy, którzy udawali się na finałowy koncert Męskiego Grania do Amfiteatru pod Grojcem, zaproszeni zostali na grilla – kiełbaski  i kaszankę oraz ulubione przez uczestników żywieckich turniejów, śledzie po góralsku, serwowane  przez Prezesa Żywieckiego Klubu Boules z żoną. Koncert oprócz tego, że był naprawdę  świetny, nie kończył się późno w nocy, więc nie nadwyrężał sił uczestników do zmagań kolejnego dnia.

W niedzielny poranek odbywały się równolegle baraże do strzału precyzyjnego i turnieju głównego, a zaraz po nich faza play-off strzału.  Najlepszymi okazali się kolejno: Jędrzej Śliż, Sergiusz Gądek i Leszek Złotowski (czarny koń zawodów) wraz z Szymonem Kubiesą (obaj brązowy medal). Gratulacje!

Zaraz potem, rozgrywane  już także systemem pucharowym, rozpoczęły się cztery pojedynki ćwierćfinałowe, z których zwycięsko wyszły drużyny Śliż A., Śliż W., Markiewicz M. i Longosz P.  Po wygranej w półfinale drużyny Śliż W. z drużyną Longosz P.,  stało się jasne, że równoległa ½ to swego rodzaju finał dla panów, bowiem wiadomo było, że kobieca ekipa  na mistrzostwa, jako reprezentacja, nie pojedzie.

- 20120902_zywiec01.jpg

Tak jak w poprzednich latach obrońcy tytułu awansowali do finałowej rundy. Finał Mistrzostw Polski Seniorów był niemal w 100 %  żywiecki (dla wszystkich dokładnych w niemal 86 %, gdyż pozostałe 14 % dopełniała zawodniczka z Dzierżoniowa). Finał nie był więc tak zacięty i emocjonujący jak w uprzednich latach. Szczególnie dla publiczności, która bez względu na wynik meczu, znała już jego konsekwencje. A W rezultacie, po raz pierwszy Finał Mistrzostw Polski Seniorów w Petanque wygrała drużyna w 100% żeńska, w składzie: Wioletta Śliż, Katarzyna Śliż i Joanna Kastelik.

- 20120902_zywiec02.jpg

Wieczorem, przy obecności władz miasta, odbyła się dekoracja najlepszych zawodników i wręczenie nagród (ich wartość przekroczyła 2400 zł: karty upominkowe Decathlon w konkurencji tripletów i strzału precyzyjnego dla każdego zawodnika o wartościach zróżnicowanych wg miejsc – I m. 150,00 zł, II m.100,00 zł po dwa III m. 50,00 zł, regionalne okolicznościowe ciupagi oraz puchary drużynowe, medale i dyplomy dla wszystkich laureatów z podium).

- 20120902_zywiec03.jpg

Na koniec były uściski i pożegnania z tymi najbardziej wytrwałymi i wcale  nie grającymi do końca lub nie grającymi w ogóle, a byli tacy:).

Joanna Kastelik

 

 


 

 

Udało mi się namówić niektórych uczestników turnieju do kilku słów komentarza. A oto one:

Jakie są Twoje wrażenia i odczucia po pierwszym występie w finałach MPS? Jak oceniłbyś swój wynik? I czy podobały Ci się nagrody?

Strzelało mi się dobrze, ale nie byłem do końca pewny swoich rzutów. Średnio jestem zadowolony z wyniku ponieważ wiem, że stać mnie na więcej i zawsze może być lepiej. Myślę, że gdybym więcej poświęcił czasu na treningi, to lepszy byłby rezultat. Podobać mi się podobało, bo to fajne przeżycie i wpadło jakieś tam doświadczenie. Co do nagród, szczerze mówiąc, liczyłem na coś lepszego niż bon do Decathlonu i książka. Ale tak ogólnie to było w porządku.

Sergiusz Gądek

 

Co powiedziałbyś o swojej grze, czasie spędzonym w Żywcu i samej organizacji turnieju?

Grało mi się przeciętnie o wyniku i tych mistrzostwach chciałbym jak najszybciej zapomnieć. Czas spędzałem pozytywnie sami znajomi na Mistrzostwach było z kim porozmawiać i pożartować. Zaś organizacja moim zdaniem bez zastrzeżeń.

Rafał Kaczmarek

 

Jak oceniłabyś finał MPS, poziom gry zawodników i atmosferę?

Oceniam turniej jak zawsze w Żywcu. Było naprawdę miło, sympatycznie, bez większych problemów. Wszystko przebiegało sprawnie.

Poziom gry był i to najwyższy, jak udowodniłyście. Pokazała to Twoja drużyna, ale można było zauważyć kilka teamów, które również go prezentowały. Atmosfera była typowa jak na mistrzostwach, czyli każdy liczył na swoje zwycięstwo i miał wysokie aspiracje i cele. A co na pewno było dla wielu osób niespodzianką to to, że MPS wygrała drużyna kobieca i przerwała tym samym ciąg zwycięstw Pana Andrzeja, Jędrka, Szymona i Marka.

Alicja Święch

 

A jak patrzy na turniej sędzia? Szczególnie, że jest to najwyższy rangą turniej w Polsce…

To mało znana perspektywa, ale sędzia na zawodach nie widzi walki sportowej, zawodników, wyników… widzi raczej ustawione w kółkach stopy, zachowanie poszczególnych zawodników, kazusy regulaminowe, niepewne pomiary dokonywane przez zawodników itp. Sędzia często nie wie czyje kule obserwuje czy mierzy, jaki jest stan meczu w czasie pomiaru, gdyż wszystko to jest informacją zbędną, wręcz przeszkadzającą.

Jeśli chodzi o strzał precyzyjny, to muszę przyznać, że z jednej strony było to trudne przedsięwzięcie (mówię o rundzie eliminacyjnej), a jednocześnie zdziwiło mnie jak sprawnie przebiegła ta cześć turnieju. Może więcej komentarza w tym miejscu.

Po pierwsze w takim konkursie wiele rzeczy odbywa się w ciągu ułamka sekundy i mówimy o milimetrach. Eliminacje zaczynały się ok. 8:30, sędziowie już o tej porze musieli być maksymalnie czujni, skupieni i przytomni. Przygotowane były cztery stanowiska do strzału, każde obsługiwane przez jednego sędziego. To specyficzne warunki, gdzie zostajesz sam z problemem, a musisz oceniać sytuację z kilku rzutów. Jest na to sposób, ale to jednak bardzo trudne przy tej ilości strzałów (w przypadku moim i Grześka było to 8 x 5 x 4 = 160 strzałów). Dlatego właśnie po skończeniu swojej rundy stanąłem za stanowiskiem Grzesia, by pomagać mu obserwować stopy zawodników. Swoją drogą troszeczkę dziwi mnie niefrasobliwość i taka troszkę głupota niektórych zawodników podczas strzałów. Chociaż nie należy to do moich obowiązków, to jednak starałem się zwrócić im uwagę, wielokrotnie, że stają w sposób nieregulaminowy, co może mieć konsekwencje w postaci spalonych rzutów. Tym sposobem nie mogłem zaliczyć jednej piątki i jednej trójki… a po prawdzie spaliłbym około 20-30 rzutów, gdyby nie fakt, że to były same zerówki.;)

Ta sytuacja wielu stanowisk do strzału powoduje też konieczność istnienia świetnej komunikacji i porozumienia pomiędzy sędziami. Na każdym stanowisku zasady muszą być przecież identyczne. Pomimo faktu, że wszyscy znamy zasady, przed konkursem powtórzyliśmy całą punktację, wszystkie zasady.

Hmmm… nie wiem czy to widać, ale mimo tego wszystkiego, co powyżej, sędzia musi pamiętać, że owszem, jego obowiązkiem jest pilnować zasad, ale jest tam DLA zawodników i to oni są najważniejsi.

Maciej Ziółkowski, sędzia główny

 

Na czym polegała Twoja rola sędziego pomocniczego?

Jeśli chodzi o sędziowanie to ja w niedzielę (w sobotę sędziował M. Ziółkowski) nie miałem żadnych kontrowersyjnych sytuacji. Widać, że w Żywcu grała elita i zna się dobrze na przepisach. Gdyby nie strzał precyzyjny, to bym był bezrobotny.
Szkoda tylko, że tak mało osób ogląda zmagania w decydujących momentach, jak półfinały i finał. Ja naliczyłem 25 osób oglądających wasz finał. To trochę mało jak na rangę Mistrzostw Polski.

Grzegorz Kurowski, sędzia pomocniczy

 

Jak oceniłbyś organizację turnieju, grę swoją i przeciwników?

Znów wracając, tym razem już w wyobraźni na boiska żywieckie, na których już któryś raz z rzędu, również i w tym roku rozgrywano Mistrzostwa Polski Petanque, warto by skomentować kilka spraw. Z całą pewnością były to zawody pełne drużynowej rywalizacji tej szesnastki, która opiewa w słowa „kwiat polskiej Petanque”. Choć z początku pogoda nie rozpieszczała, to nie podejrzewam żadnego z graczy co by z tego powodu miał rezygnować i już po pierwszych meczach wyłoniło się kilka niespodzianek. Ciekaw jestem, jaki według okiem czołowych graczy poziom był utrzymywany, z pewnością nie dało się nie odczuć wzrostu umiejętności. Sam klimat zawodów spokojny, dużo graczy koncentrowało się na grze. Jeżeli chodzi o techniczną rolę organizatorów w tym turnieju, można powiedzieć że w 100% wywiązali się z pełnionej funkcji. Pragnę zauważyć, że nie przyjeżdżamy na piknik lub na festyn, tylko na zawody sportowe i to, że gramy w kule jest głównym daniem. Moim zdaniem finały tir i MPS tripletów nie powinny kolidować ze sobą. Turniej strzału powinien mieć wyższą rangę przez większą dostępność graczy do tego turnieju, według np. klasyfikacji. W tym przypadku strasznie drażniły mnie przerwy. Wynik końcowy – niezadowalający. Przegraliśmy mecz, który stał na bardzo wysokim poziomie i tu ocenię tylko przeciwnika, mnie ocenią inni – bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie gra Marka Lacha, podczas gry zagrał tylko 4 lub 5 razy jakieś nieproduktywne puenty. Po prostu świetna powtarzalność. Jędrek pokazał też, że podczas gry również jest skutecznym puenterem i wydaje się, że właśnie to zaważyło podczas gdy zostawał z ostatnimi dwoma kulami. Z kolei Szymon jest graczem uniwersalnym. Zastanawiałem się, jako domena puenty w tym zespole, jak dodatkowo będzie strzelać, jednak świetnie sobie radził. Myśleliśmy o czymś więcej a cóż za rok znów się widzimy, za rok również jest szansa.

Przemysław Rosiak