Polska Federacja Petanque – Polski Związek Sportowy
Odwiedź nas:

Polska Federacja Petanque

Odwiedź nas:

20 i 21 czerwca 2009 roku Park Widzewski w Łodzi gościł najlepszych graczy z całej Polski. W sobotę odbył się turniej tripletów Venita Cup, natomiast w niedzielę rozegrano Mistrzostwa Polski Par Mieszanych.

Sobota przywitała graczy chłodną i pochmurną pogodą, jednak z racji na organizację zawodów przez Uczniowski PARAFIALNY Klub Sportowy i „chody na górze” z tego tytułu, podczas dwóch dni zmagań turniejowych nie spadła ani kropelka deszczu.

 - 20090621_lodz_gra.jpg
Fragment weekendowych zawodów

Na starcie sobotnich zmagań stawiło się 25 głodnych zwycięstwa drużyn. Wśród faworytów upatrywano kilka zespołów: Z żywieckiej kotliny (Wioletta i Andrzej Śliż, Mateusz Moc), 3K (Jerzy i Mateusz Krawczyk, Ryszard Kowalski) oraz całą ławę łódzkich ekip, wśród których najwięcej osób obstawiało RaMaJę (Radosław Banaszkiewicz, Mateusz Markiewicz, Jarosław Cybulak).

Już pierwsze rundy eliminacyjne uświadomiły zawodnikom, że przyszło im grać nie na byle jakim terenie. Odpowiednie wyczucie spadków terenu stanowiło nie lada wyzwanie. Najlepiej na tych niełatwych boiskach poradziła sobie miejscowa RaMaJa, która jak burza przeszła przez eliminacje z 5 zwycięstwami na koncie. Kolejne 3 drużyny zakończyły eliminacje z 4 zwycięstwami – wśród nich faworyci z Żywca (Z żywieckiej kotliny), łódzki zespół TOP 16 (Edward Bator, Adam Szadkowski, Artur Skórzak) i rewelacja turnieju, młoda drużyna Szarańcze z Liskowa (Piotr Gierosz, Rafał Karczmarek, Robert Hojnacki). Do awansu do fazy play-off wystarczyły 2 zwycięstwa – z takim bilansem w czołowej 16-tce zameldowały się 3 teamy.

W 1/8 finału wygrywały drużyny wyżej rozstawione po eliminacjach, za wyjątkiem warszawskiego temu La’petarde (po eliminacjach IX miejsce), którzy rozprawili się z VIII po eliminacjach „Chórem Wujów” z Dzierżoniowa 13-7.

Runda ćwierćfinałowa to 4 bardzo zacięte mecze, o czym świadczy choćby to, że 3 z nich zakończyły się różnicą tylko 2 punktów. Największą niespodzianką tej fazy było kolejne zwycięstwo młodych graczy z Liskowa nad faworyzowanym miejscowym zespołem Centurion (Marcin Rutkowski, Przemysław Rosiak, Bartłomiej Zagdan).

W półfinale spotkały się drużyny RaMaJa z Szarańczami oraz Z żywieckiej kotliny z K3. W pierwszym meczu niespodziewany triumf odnieśli liskowianie, którzy po zaciętym meczu ograli aktualnych Wicemistrzów Polski 13-10. W drugim półfinale żywiecki triplet pokonał dość gładko drużynę z Dzierżoniowa.

Potyczka o 3 miejsce rozstrzygnięta została na korzyść przyjezdnych, którzy zwyciężyli w stosunku 13-7. Wynik tego nie oddaje, ale drużyna K3 była bliska zakończenia meczu w 3 partiach, gdyż po 2 rzutach świnką na tablicy widniał wynik 10-0 (w pierwszej partii 6, w drugiej 4 punkty). Jednak ten zimny prysznic trochę zmobilizował RaMaJę i zdołali odrobić część strat. IV miejsce to najlepsza lokata w historii Venita Petanque Cup zajęta przez łódzki zespół. Do tej pory najwyżej zaszła drużyna MaHoMa (Marcin Rutkowski, Honorata Brudnicka, Marek Markiewicz) w roku 2005, gdy wywalczyła V miejsce.

Finał to dość jednostronne widowisko. Siła doświadczenia Wioletty i Andrzeja Śliżów oraz młody Mateusz Moc była zbyt duża dla Szarańczy i mecz zakończył się wynikiem 13-2.

Po ponad 10 godzinach zmagań poznaliśmy zwycięzców Venita Petanque Cup 2009. Tytuł pojechał do żywieckiej kotliny…

Niedzielny poranek przywitał graczy dużo lepszą pogodą. Było znacznie cieplej i nareszcie słonecznie. Pogoda godna pierwszego dnia kalendarzowego lata.

Obecni na sobotnich zmaganiach mogli doznać niemałego szoku na widok ilości zawodników rozgrzewających się przed turniejem. Frekwencja była tak duża, że organizatorzy musieli posiłkować się ręcznie robionymi tabliczkami do zaznaczania wyników. Ilość mixtów biorących udział w Pucharze Polski miała także wpływ na zagospodarowanie większego obszaru parku, a przez to na grę na jeszcze bardziej urozmaiconym terenie. Z każdą minutą rosła liczba zgłoszonych par mieszanych, która ostatecznie zamknęła się liczbą 49 (co jest rekordem ilości drużyn uczestniczących w tych rozgrywkach od początku ich powstania, tj. od roku 2004). Zgodnie z Regulaminem PFP do play-off awansowały 32 drużyny.

Pani prezes PFP Wioletta Śliż otworzyła zawody mówiąc, że podczas MP Mixtów jak nigdy na zawodach petanque kobiety są „rozchwytywane”. Rzeczywiście, jeśli spojrzeć na bulodromy w każdych innych zawodach (może poza Mistrzostwami Polski Kobiet), to płeć piękna jest w zdecydowanej mniejszości. Widząc uśmiechnięte twarze zawodników, raczej nikt nie ma nic przeciwko tak licznej obecności kobiet na zawodach petanque.

W eliminacjach 2 drużyny zdobyły komplet zwycięstw. Jedna małżeńska (Wioletta i Andrzej Śliż), a druga siostrzano-braterska (Joanna i Łukasz Kastelikowie). Aż 6 drużyn awansowało do 1/16 finału tylko z 2 wygranymi na koncie.

1/16 i 1/8 finału przebiegała bez większych niespodzianek. W ćwierćfinałach jasno wyklarowało się już grono zainteresowanych pucharem przechodnim, który przywieźli do Łodzi Mariola Wróbel i Ryszard Kowalski, zwycięzcy sprzed roku. Niespodzianką ¼ finału było odpadnięcie zespołu Prosto z Żywca (Wioletta i Andrzej Śliż) w pojedynku z inną małżeńską parą – Zasadzaczami ( i Dominik Pilarscy). Skład półfinałów uzupełniły Mazda (Marta Wojtkowska i Zdzisław Kmieciak), Nie panikuj (Joanna i Łukasz Kastelik) oraz Cichobiegi (Małgorzata Salisz i Tomasz Lipczyński).

 

 - 20090621_lodz_nagrody.jpg
Cichobiegi – zdobywcy Pucharu Polski Par Mieszanych

 - 20090621_lodz_uczestnicy.jpg
Uczestnicy łódzkich zawodów

Półfinał Zasadzacze-Mazda był niezwykle zacięty. Raz jedna, raz druga drużyna wychodziła na niewielkie prowadzenie. Ostatecznie to drużyna z Petanki Wrocław wyszła z tego pojedynku zwycięsko. W drugim meczu Cichobiegi ograły dzierżoniowskie rodzeństwo.

Mecz o 3 miejsce był widowiskiem, który zaciętością przebił walkę o zwycięstwo w całych zawodach. Zasadzacze zwyciężyli ostatecznie 13 do 12.

Finał niestety nie przyniósł spodziewanych emocji. Cichobiegi gładko zwyciężyły 13-3.

Zawody zakończyły się po godzinie 20:00 w skromnym gronie najwytrwalszych zawodniczek, zawodników i kibiców. Niestety długa droga do domu większości graczy nie pozwoliła na zamknięcie zawodów w liczniejszej grupie.

W imieniu klubu UPKS Bula serdecznie dziękuję wszystkim za przybycie i zapraszam po raz kolejny na wspólne granie w mieście włókniarzy.