Polska Federacja Petanque – Polski Związek Sportowy
Odwiedź nas:

Polska Federacja Petanque

Odwiedź nas:

Piątek około 10.00 niewielki plac w centrum Montauban

Razem z innymi reprezentacjami czekamy na rozpoczęcie uroczystego przemarszu na stary rynek i oficjalne otwarcie Mistrzostw Europy Juniorów. Kolejne otwarcie, bo pierwsze odbyło się dzień wcześniej na dziedzińcu ratusza. Tam też losowano grupy i robiono nam zdjęcia.. Prezentujemy sie godnie, jak przystało na reprezentacje kraju. Mamy za sobą prawie 2000 przejechanych kilometrów i wczoraj mocne te tysiące czuliśmy w nogach, a właściwie w kołach a dokładnie w.. no może bez szczegółów. Montauban to piękne miasteczko słynące z jabłek. Po polsku pozdrowił mnie kierowca autobusu a Janusz rozmawia ze starszym panem, którego rodzice wyemigrowali z Polski wiele lat temu- świetnie mówi w naszym ojczystym języku. Kolejne minuty mijają a my wciąż czekamy, temperatura około 30 stopni. Organizatorzy wręczyli nam flagę, okazało się,że stojąca obok reprezentacja Monako flagi nie otrzymała. Nasze barwy narodowe są bardzo podobne, a właściwie takie same więc – wykorzystując to,że razem z Januszem staliśmy nieco z boku- niecni mieszkańcy małego księstwa odebrali naszej młodzieży sztandar- rękami organizatorów. Ten oczywisty afront spotkał się z naszą natychmiastową reakcję – nie wdając się w szczegóły sposobu działania – flagę sprawnie i ostatecznie odzyskaliśmy. W końcu korowód ruszył i mogliśmy być świadkami pełnego przywitań i przemówień kolejnego – jak wspominałem- otwarcia imprezy. Francuzi uwielbiają mówić, uwielbiają także dawać i otrzymywać prezenty i trwało to i trwało i trwało – jako dziennikarz mam spory materiał porównawczy bo na niejednej tego typu imprezie byłem. W końcu jedziemy na miejsce rozgrywek. Chłopcy, czyli nasza reprezentacja – Maciek Hańczuk, Mateusz Kondrat i Paweł Pieprzyk -co oczywiste, nieco podekscytowani. Wiem,że solidnie pracowali -w czasie wakacji treningi mieliśmy nawet dwa razy dziennie- pytanie tylko ile z tego co potrafią będą w stanie pokazać na boiskach. Sportowo nasi młodzi gracze- i nie chodzi tylko o reprezentację ale większą grupę -wcale nie odstają od swoich rówieśników. Prawdziwa gra odbywa się w ich głowach, umiejętność zachowania spokoju, koncentracji, przygotowanie mentalne to czynniki, które decydują o sukcesie lub porażce. Nie chodzi wcale o wynik, o zwycięstwo tylko o jakość i sposób gry o ty by czuli,że rozwijają się, doskonalą,że gra sprawia im radość i przyjemność. Tyle,że to stan, który osiągnąć bardzo trudno, wiadomo zwycięstwa są ważne i przyjemne tyle,że one nie powinny być celem a jedynie efektem. Niby różnica nieznaczna ale jednak podstawowa i elementarna. Warto o tym pamiętać szczególnie pracując z młodymi graczami, żeby po kilku latach grania nie zobaczyć znerwicowanych i wypalonych młodzieńców.

No to gramy

Miejsce do gry wyznaczono w parku, którego integralnym miejscem był pomnik poświęcony ofiarom wojen światowych. Z jednej jego strony przepiękny park ze żwirowymi alejkami i platanami ( a jakże) z drugiej plac gdzie zorganizowano bulodrom. Boiska twarde z kamieniami, wymagające,takie, które -jak często mawiam-„nie wybaczają”.. Zaczynamy od pauzy więc oglądami innych. Dobre wrażenie robią Anglicy, fajny dobrze dobrany zespól prowadzony przez dziewczynę- strzelec. Już po powrocie z mistrzostw przeczytałem w The Guardian,że petanque na wyspach wśród młodych ludzi robi zawrotną karierę. Napędzili trochę stracha Francuzom ale ostatecznie przegrali do 6. My poradziliśmy sobie z Anglikami dużo lepiej. Już po dwóch partiach prowadzimy 6-0. Chłopcy grają pewnie i spokojnie. Dwie następne partie to typowe wymiany. Nasi przeciwnicy zdobywają w nich po jednym punkcie- najpierw skuteczne ustawienie ostatnią kulą, potem my strzelamy 6 razy ale ostatni strzał jest nieskuteczny. Kolejna partia to znów nasza kanonada ale tym razem bardzo efektywna- trzy celne trafienia w tym dwie klasyczne podmianki,-potem trzy perfekcyjne dostawki i prowadzimy 11-2. W kolejnej partii -ostatniej- wystarczyły dwie dobre puenty by zdobyć dwa punkty. Dobry mecz na dobry początek. Kolejny rywal to Holendrzy- bardzo dobry zespół, brązowy medalista poprzednich mistrzostw. Zagrali przeciwko nam perfekcyjnie. Chłopcy stawiali opór większy niż wskazywałby wynik – przypomnę 1-13- ale im dłużej trwał mecz tym częściej psuliśmy kule a rywale mylili się niezwykle rzadko- na 18 strzałów 16 trafień. Niestety ta porażka kosztowała nas znacznie więcej niż to się wydawało- mimo moich i Janusza usilnych starań-Holendrzy zabrali chłopakom spokój i pewność siebie. Tak naprawdę kolejne mecze to była moja z nimi batalia-czasami bardzo”krwawa”- by przestali liczyć punkty, przejmować się miejscami a po prostu grali w swoją ulubioną petanque.

Na zakończenie piątkowych zmagań deser czyli – Jak to Mateusz nie strzelał w repasażach

Na początek małe wprowadzenie, konkurs strzału precyzyjnego ma w naszej drużynie szczególne znaczenie- dla mnie nie zrozumiałe. Strzelca wyłoniliśmy podczas trzech turniejów eliminacyjnych- jako anegdotę mogę podać, że po pierwszym prowadził Maciek, który zapowiedział,że i tak w konkursie nie wystąpi. Mateusz strzelił bardzo przyzwoicie – 25 punktów i to przy pustych”przebiegach” na dwóch ostatnich ustawieniach. Wywalczył sobie prawo udziału w repasażach, w których ostatecznie nie wystartował. Tyle faktów a teraz otoczka. W czasie eliminacji jeden z organizatorów wyjaśnił mi,że po nich kończymy piątkowe zmagania a ciąg dalszy zawodów w sobotę. Mateusz strzelił, doczekaliśmy do końca i ze spokojem – a było juz bardzo późno – wyruszyliśmy do hotelu. Po przyjeździe okazało się, że repasaże jednak się odbyły. W sobotę złożyłem oficjalny protest, który został odrzucony. Jak usłyszałem o zakończeniu zawodów nie informował nikt z komisji sędziowskiej a tylko ona – szacowna komisja- ma moc aby taką decyzję podjąć. Usłyszałem jeszcze,że przepraszają ale takie złe rzeczy mogą sie zdarzać- po angielsku brzmiało to bardziej dosadnie, dwa słowa, które czasami można zobaczyć na zderzakach samochodów. Tu pozwolę sobie dodać,że niestety nasi gospodarze bardzo swobodnie traktowali zawody rangi Mistrzostw Europy -zmieniali godziny rozpoczęcia kolejnych rund, nie zawsze wiedzieli na którym boisku mamy grać, wyniki niektórych spotkań do końca zawodów nie pojawiły się na tablicy a liczniki punktów nie maiły wszystkich cyferek -typ liczników często stosowany np. w tenisie stołowym czy siatkówce, bardzo wygodny gdy jest kompletny ale kłopotliwy gdy np. po 6 pojawiała się 9. Pewnie biorąc to pod uwagę mogłem zachować większą czujność ale też stwierdzenie”na dziś kończymy” nie pozostawiało wielkiego pola do interpretacji. Mateusz – na szczęście – z dużą wyrozumiałością ocenił całą sytuację. W końcu mieliśmy kolejne mecze.

Można wygrać albo przegrać ale trzeba zacząć grać, grajcie jak przystało na młodych mężczyzn

To pewnie złagodzona wersja i jedna z wielu wariacji wyrażającej idee zawartą w tych słowach ale musze przyznać,że to była myśl, która pojawiała sie dziesiątki razy w naszych rozmowach. Towarzyszyła nam w sobotę i niedziele, powtarzałem ją jak mantrę kiedy kolejny mecz zaczynaliśmy od tracenia kilku punktów z rzędu. Tu jeszcze raz podkreślę, uważam że nie wolno wywierać żadnej presji związanej z wynikiem na młodych graczy. Mamy pomagać im doskonalić swoją grę i siebie, uczyć się, rozwijać i bawić. Oni sami mają oczekiwania związane z wygrywaniem, zwycięstwa są dla nich ważne, niestety często ta auto presja niepotrzebnie im przeszkadza. Wiele naszych rozmów – prowadzonych od kilku miesięcy – dotyczyło właśnie tych aspektów gry. Wiem,że chłopcy jeszcze się tego nie nauczyli bo to naprawdę bardzo trudne ale robią postępy i może dzięki temu wyszli w czasie mistrzostw z paru beznadziejnych sytuacji. Mecz z Finlandią rozpoczęli fatalnie- jak by myśleli,że nasi przeciwnicy, którzy przegrali wcześniejsze mecze po prostu pozwolą sie ograć. Niepewne rzuty, bojaźliwe sprawiają, że po pięciu partiach przegrywamy 2-12. Kolejna ostra rozmowa przynosi efekt, wybijamy kolejne „trzynaste kule” przeciwników i zaczynamy odrabiać straty. W końcu rywale zaczynają sie irytować, wykorzystujemy ich słabe ustawienia i po strzale wygrywamy partię za 5 punktów i mecz 13-12. Nie wiem czy kolejne spotkanie z Francuzami mogliśmy wygrać ale wiem,że w pierwszych rozdaniach to my mamy kule”na ręku” a nie przeciwnicy -raz nawet trzy- ale brakuje zimnej krwi by to wykorzystać. W kolejnej partii Francuzi trafiają 5 razy, mamy popularny koszyczek i jest po meczu. Trwa nerwowe liczenie punktów-utrudnione bo jak wspominałem, niektóre wyniki nie pojawiły sie na tablicy- okazuje się,że wychodzimy z grupy i o awans do 8 gramy z Monako. Mecz ma”ciężki kaliber” i mimo naszych usilnych starań innego mieć nie może- wiadomo 8 Mistrzostw Europy. Chłopcy skupieni, a może zdenerwowani ale walczymy- 3-3, 3-5, 4-5, 4-6- klasyczna wymiana, do pierwszego błędu. Niestety to my pierwsi nie trafiamy dwa razy, kolejne kule rozjeżdżają się i rywale zdobywają 4 punkty. Jeszcze walczymy – zdobywamy 3 punkty -ale w kolejnej rozgrywce po kolejnych dwóch pudłach przegrywamy do 7. Decydowały detale, pojedyncze kule ale to przeciwnicy zagrali je lepiej. No to walczymy w pucharze narodów. Kolejne dwa mecze właściwie bardzo podobne i jak najbardziej odpowiadające schematowi, który opisałem wcześniej. Luksemburg prowadził z nami tylko 5-1 tylko dla tego,że był jednym z najsłabszych na mistrzostwach i lepiej nie wykorzystał naszej słabej gry. Gdy chłopcy zaczęli grać sprawę załatwili w dwóch perfekcyjnych rozdaniach- za 5 i za 5. Z Izraelem przegrywaliśmy po 4 partiach 8 -1. Kolejna rozmowa i zaczyna się walka, nie zawsze wszystko wychodzi ale ręce już się”nie trzęsą”. Po emocjonującej końcówce wygrywamy 13-12. Półfinałowy mecz z Danią był jednym z lepszych w naszym wykonaniu, walka od pierwszej do ostatniej kuli. Obydwa zespoły grają z dobrą skutecznością, naprawdę fajna”petanka”.W decydującej rozgrywce szczęście trochę bardziej uśmiechało sie do rywali- po ich strzale, odbita kula zahacza o świnkę, która dosłownie przykleją sie do dwóch innych stojących przy linii. Przegrywamy 10-13 ale trzecie miejsce w Pucharze Narodów na pewno nie jest powodem do zmartwień. Miło,że na uroczystym zakończeniu Mistrzostw odbieramy puchary stojąc obok reprezentacji Holandii.

I jeszcze krótkie podsumowanie

Ale sie rozpisałem, to na koniec jeszcze raz pewnie sie powtórzę. Od trzech lat mam okazję obserwować najważniejsze turnieje juniorskie, podpatruję innych, analizuję- niektórzy wiedzą,że szczegółowe statystyki są moją obsesją- i myślę,że mam prawo zaryzykować pewne stwierdzenie. Naprawdę mamy fajną grupę młodych graczy, których wcale nie musimy wstydzić się w Europie. Dodam,że nie chodzi tylko o kadrowiczów,to większa grupa kilkunastu młodych graczy. Warto i trzeba z nimi pracować, pomyślmy jak pracować z nimi lepiej.

I jeszcze podziękowania

Nasz wyjazd nie byłby możliwy gdy by nie pomoc i zaangażowanie grupy fantastycznych osób, więc chcę w imieniu naszej reprezentacji serdecznie podziękować

  • Polskiej Federacji Petanque
  • Urzędowi Miasta i Gminy w Śremie
  • Urzędowi Miasta i Gminy w Gorzowie Wielkopolskim
  • CSR Słowianka w Gorzowie
  • KSP Słowianka
  • ŚKPP Buler
  • oraz firmie DEK MONT ze Śremu

pozdrawiam

Wojtek Hańczuk

 - 20100827_mej_01.jpg

 - 20100827_mej_02.jpg

 - 20100827_mej_03.jpg

 - 20100827_mej_04.jpg

 - 20100827_mej_05.jpg