Po raz drugi w swojej historii i działalności KSP Broen – Karo Dzierżoniów wziął udział w Klubowym Pucharze Europy. Tym razem przyszło nam kruszyć kopie, a właściwie bule, z 4 drużynami – Danią (gospodarz), Włochami (niestety znowu), Austrią oraz Walią.
Cała wyprawa zaczęła się w czwartek. Baaaaardzo długa podróż przez Niemcy, aby tuż przed samym morzem wyspać się przed piątkowo-sobotnio walką. W piątek rano wjechaliśmy na prom, który przeprawił nas na hamletowską ziemię. I tu niespodzianka. Mieliśmy dojechać do miasta NykØbing. Jednakże jak się okazało w Danii są trzy miasta o takiej nazwie. Na nasze szczęście NykØbing Falster to było najbliższe nam miasto i zarazem miasto docelowe. A drugi człon nazwy (Falster) pochodzi, jak się później dowiedzieliśmy, od nazwy wyspy, na której leży. Po zakwaterowaniu w hotelu poszliśmy na bulodrom.
Tam już czekali nasi rywale. Zostaliśmy przywitani bardzo miło. Flagi łopotały na wietrze. Problemem mógł się okazać sposób komunikacji, gdyż w naszej ekipie jakoś nikt nie znał duńskiego. Na całe szczęście spora część Duńczyków mówi „a little bit” po angielsku. Ich „trochę” znajomość angielskiego pozwoliła nam porozumiewać się z nimi.
Turniej zaczął się bez większej pompy. Prezes klubu przywitał wszystkich i powiedział standardowe „bla, bla, bla”. Następnie głos zabrał sędzia, który stwierdził, że skoro gramy w pucharze, to znamy zasady i życzył nam miłej zabawy. Jak się później okazało, arbiter nie maił dużo pracy i mógł poświęcić się piciu, oczywiście rozsądnemu, duńskiego Tuborga.
Mecz między klubami to odpowiednik naszej ligi. Z tą różnicą tylko, że za każdy wygrany pojedynek klub otrzymywał 1 punkt. W związku z tym, nie ma remisów. W piątek graliśmy tylko triplety. Był w tym sens, była i logika. Jeżeli bowiem jakiś klub przegrał 2 triplety, to drugiego dnia mógł wygrać 3 dublety, wygrywając tym samym cały pojedynek. I z tej możliwości skorzystała Walia w meczu przeciwko Austrii.
O wynikach nie będę pisał, bo i nie ma o czym. A są one dostępne tutaj. Zamieszczę jedynie końcową klasyfikację.
- 1 miejsce – Włochy – 4 punkty
- 2 miejsce – Dania – 3 punkty
- 3 miejsce – Austria – 1 punkt
- 4 miejsce – Polska – 1 punkt
- 5 miejsce – Walia – 1 punkt
Batalia o trzecie miejsce, nic nie dające poza honorem, rozstrzygnęła się małymi punktami.

Z drużyną Danii

Z drużyną Walii

Z drużyną Włoch
Z ciekawostek warto wyróżnić 2 rzeczy. Na koniec zwodów Duńczycy zaprosili wszystkie ekipy na kolację. Zafundowali nam tradycyjne duńskie potrawy na szwedzkim, tzn. duńskim stole. W trakcie zawodów organizator nie brał od nas wpisowego. Udostępnił nam za darmo wodę w dowolnej ilości. Natomiast płatny posiłek mogliśmy spożyć w budynku klubowym, czyli czymś, co funkcjonuje w Europie, a u nas niestety jeszcze tego nie ma. Aha! Posiłki były przygotowywane przez członkinie tamtejszego klubu.
Jak mawiał prof. Jan Tadeusz Stanisławski; „i to by było na tyle”.