Wielkich sukcesów nie było, ale też nie z celem osiągnięcia sukcesów wybraliśmy się na IV Międzynarodowy Turniej Juniorów w Annecy, położonym tuż przy granicy szwajcarskiej w regionie Rhone-Alpes. Za to przywieźliśmy spory bagaż doświadczeń, które na drodze rozwoju młodych sześciu graczy, którzy mieli ten zaszczyt i przyjemność reprezentować nasz kraj we Francji, które zapewne z perspektywy czasu okażą się bezcenne.
A było to tak….
W piątek 24.02.2012 r. po 14 godzinnej podróży samochodem ok. godz. 20:00 trafiliśmy do miejsca docelowego gdzie bardzo wylewnie i serdecznie powitał nas gospodarz imprezy – Prezydent regionu Annecy Charles GUIRAO. Pierwszy dzień to także towarzyskie, choć przypadkowe spotkanie z kadrą Francji juniorów, która mieszkała w pokoju naprzeciwko nas. Pod wieczór zagraliśmy meczyk sparingowy na boisku znajdującym się tuż przy hotelu, który zakończył się wynikiem 13:11 dla Francuzów. W momencie gdy graliśmy z Francuzami wcale nie mieliśmy świadomości, że to Mistrzowie Francji Juniorów i drużyna, która broni na turnieju tytułu. Dowiedzieliśmy się tego dopiero następnego dnia gdy przeglądaliśmy folder informacyjny. Tym nie mniej na pożegnanie założyliśmy się o 5 puszek Coca-Cola, które mieliśmy im dać gdy wygrają turniej juniorów, a my mieliśmy otrzymać te same 5 puszek w przypadku ich przegranej. Zajęli II miejsce po przegranej w finale 12:13 z drużyną reprezentującą region Alzacji…

Wnętrze hali turniejowej

Tablica informacyjna
Przechodząc jednak do samego turnieju. Rozgrywany był on na bullodromie, który przez 5 miesięcy w roku służy zawodnikom do treningów- wspaniały i doskonale wyposażony obiekt, który mieścił 50 boisk, a temperatura nie spadała poniżej 20 stopni robił kolosalne wrażenie. W zawodach wzięło udział 171 drużyn, podzielonych na 3 kategorie wiekowe: młodzicy (do 12 lat), kadeci (do 15 lat), juniorzy (do 18 lat). Ok 3/4 stanowiły drużyny francuskie, a 1/4 reprezentacje innych krajów.

Kadeci z opiekunami

Ekipa Polski
Nasz kraj reprezentowali:
-
w kategorii kadetów: Dawid Fabisiak, Dawid Wilczyński oraz Oskar Decc (zawodnicy BROEN-Karo Dzierżoniów)
opiekunowie: Ryszard Kowalski, Sławek Wróbel -
w kategorii juniorów: Sergiusz Gądek, Patryk Witkowski, Maciej Rymarz (zawodnicy KSP Jedlina)
opiekunowie: Kamil Orpel, Sergiusz Gądek
Turniej rozpoczął się dopiero o godzinie 13:00. Na dwie godziny przed turniejem rozpoczęto rejestracje drużyn (ciekawostką jest, że podczas zapisów organizatorzy zabierają licencję zawodnikom i oddają ją dopiero po zakończeniu danej drużyny w turnieju – chyba jest to jakiegoś rodzaju zastaw). System rozgrywek był trochę podobny do tego jaki obowiązuje w finałach MPS w naszym kraju, tzn. tak wyglądał w pierwszym dniu, gdy na tablicach informacyjnych były rozpisane grupy. W drugim dniu zawodów ciężko było stwierdzić jaki obowiązywał system, ponieważ żadne informacje, ani rozpiska nie była prezentowana na tablicy wyników (przez cały dzień były puste), a wszystkie informacje były przekazywane wyłącznie ustnie przez mikrofon i to wyłącznie w języku francuskim, a po angielsku przy biurze zawodów żaden z trzech organizatorów ani be ani me po angielsku nie potrafił powiedzieć. Na szczęście Ryszard Kowalski dzielnie sobie radził z wszelkimi rozbieżnościami komunikacyjnymi. Bardzo pomocna była również Jena Lazarova, prowadząca reprezentację słowackich juniorów, która często służyła nam za tłumacza.

Ryszard Kowalski

Jana Lazarova (Słowacja)
W pierwszym dniu nasi kadeci wygrali swoje dwa pierwsze mecze w grupie z drużynami francuskimi i tym samym awansowali automatycznie do fazy play-off turnieju głównego. Jeszcze tego samego dnia rozegrali I rundę play-off (ponownie z Francuzami), w której jednak okazali się minimalnie gorsi. Drugiego dnia wystąpili więc w turnieju pocieszenia, gdzie przeszli pierwszą rundę (ciężko był stwierdzić jaki to etap, bo jak wspomniałem, żadne informacje nie były wywieszane) i odpadli w rundzie drugiej. Biorąc pod uwagę brak doświadczenie w rozgrywkach międzynarodowych to wielkie osiągnięcie tych młodych graczy.
Z kolei juniorzy nie poradzili sobie tak dobrze jak ich młodsi koledzy. W pierwszej rudzie fazy grupowej nie mieli zespołu do pary, a tym samym automatycznie awansowali do rundy drugiej, w której ulegli reprezentacji Szwajcarii 7:13, pomimo że prowadzili 7:3. Ostatni mecz był meczem o być albo nie być w turnieju głównym i trzeba powiedzieć, że w konfrontacji z Francuzami nasza młodzież nie ustępowała pola. Mecz trwał ponad 1,5 godziny, a nasi zawodnicy prowadzili w pewnym momencie prowadzili 11:7, gdy jedno rozdanie zadecydowało o losie całego meczu – 5 punktów zdobytych przez przeciwników podłamało skrzydła polskiej młodzieży. Mecz zakończył się wynikiem 11:13.

Charles Guirao – organizator zawodów

Na spacerze
Kolejny dzień to przykre zdarzenie w przypadku reprezentacji Polski juniorów, gdyż po części z błędu Czechów, a po części w związku z moja biernością i problemami w porozumieniu się z organizatorami w biurze zawodów, nasza drużyna została zdyskwalifikowana z turnieju pocieszenia w pierwszej rundzie. Powodem była pomyłka Czechów, którzy zagrali na boisku i z drużyną, z którą my powinniśmy rozegrać swoje spotkanie. Nasza drużyna została wyczytana do gry na boisku nr 21, tymczasem, gdy dotarliśmy na nie okazało się że trwa tam mecz. Ponownie upewniłem się więc w biurze zawodów, czy na pewno rozgrywamy mecz na tymże polu. Otrzymałem nawet pisemne potwierdzenie z numerem boiska i numerem drużyny przeciwnej (niestety we Francji zawodnicy nie mają ponaklejanych numerków tylko dostają karteczki, które następnie gdzieś chowają i w zasadzie za bardzo się nimi nie przejmują). Wróciliśmy więc na docelowe boisko i cierpliwie czekaliśmy aż zostanie rozegrany do końca mecz. Gdy dobiegł końca i na boisku pojawiła się drużyna młodzików, ponownie udałem się do organizatora, aby dowiedzieć się kiedy w końcu pojawią się nasi przeciwnicy i będziemy mogli rozegrać pierwszy mecz. I o zgrozo, wyszedł wtedy na jaw błąd Czechów, którzy mylnie usłyszeli numer boiska, na którym mieli grać – powinni zagrać na 25, a zagrali na 21 (numerków drużyn oczywiście nikt nie sprawdził). Tym samym ponieważ zgodnie z Regulaminem Gry jeżeli drużyna nie stawi w ciągu godziny na polu gry, jest dyskwalifikowana z turnieju – i ten właśnie zapis doświadczyliśmy na własnej skórze. No nic, każde doświadczenie czegoś uczy, a to nauczyło nas że nie należy pozostawać biernym i dopominać się gry na swoim boisku. Zamiast grania młodzież miała okazję pooglądać najlepszych zawodników w akcji, co też jest wielką wartością dodaną z takiego wyjazdu. To czego Francuzi mogą się od nas nauczyć to z pewnością przekazu informacji i czytelności zasad podczas turnieju – w porównaniu z nimi jesteśmy na tym polu mistrzami.