W dniach 29-31 lipca Osiedlowy Klub Sportowy Sokół Wrocław brał udział w półfinałowym turnieju o Klubowe Mistrzostwo Europy (EuroCup) we włoskim Dronero. Nasz klub był reprezentowany przez ośmioro zawodników: Katarzynę Błasiak, Grzegorza Ladaczka, Marka Bąbę, Marka Cieślę, Jacka Pakosa, Przemysława Charustę, Kamila Ladaczka i Tomasza Lipczyńskiego. Za rywali oprócz drużyny gospodarzy mieliśmy ekipy z Holandii, Szwecji, Słowacji, Austrii i Jersey.

Zmagania sportowe zaczęliśmy w piątek z samego rana, każdy mecz składał się z dwóch meczy tripletowych i trzech meczy dubletowych tak jak jest to w naszych rozgrywkach o KMP z tą różnicą, że za każdy wygrany mecz otrzymuje się jeden punkt. Naszym pierwszym rywalem była drużyna z Austrii. Po rozegraniu tripletów mieliśmy na koncie jedną wygraną i jedną porażkę. W dubletach nie daliśmy przeciwnikowi żadnych szans odnosząc trzy zwycięstwa i wygrywając cały pojedynek 4 do 1. W drugim piątkowym meczu przyszło nam się zmierzyć z drużyną z Jersey i tu po tripletach był remis i o wszystkim decydowały dublety. Tym razem nie poszło nam tak gładko jak z poprzednim rywalem, ale udało nam się wygrać dwa z trzech i tym samym odnieśliśmy drugie zwycięstwo w stosunku 3:2. Ostatni mecz piątkowych zmagań graliśmy z zaprzyjaźnioną drużyną ze Słowacji, jak się okazało była to najsłabsza ekipa tego turnieju. Mecz wygraliśmy 4:1 ponosząc porażkę tylko w jednym z dubletów. Po pierwszym dniu zmagań byliśmy wraz z drużyną z Włoch jedynymi niepokonanymi zespołami. Nie popadaliśmy jednak w huraoptymizm bo wiedzieliśmy, że najtrudniejsze mecze są dopiero przed nami.

Sobotnią rywalizacje zaczęliśmy od meczu ze Szwedami. W tripletach nie podjęliśmy zbytniej walki, gładko przegrywając oba mecze. Widać było, że chyba jeszcze się nie obudziliśmy. W dubletach było już lepiej, ja z Mikołajem nie daliśmy szans rywalom wygrywając 13:3, Kasia z Kamilem po dobrym meczu nieznacznie przegrali, a nasz trzeci dublet również nie dał rady rywalom i cały mecz przegraliśmy 1:4.W drugiej kolejce sobotnich zmagań mieliśmy pauzę, ten czas wykorzystaliśmy na zwiedzanie centrum przepięknego miasteczka. Ostatni sobotni mecz graliśmy przeciwko gospodarzom turnieju. Nasz pierwszy triplet uległ 7:13 a drugi mixtowy (Kasia, Kamil i ja) walczył do końca i uległ 10:13. W składzie tego drugiego znajdował się reprezentant Włoch Fabio Dutto. W dubletach również tanio skóry nie sprzedaliśmy, ja z Mikołajem wygrałem 13:12, Kasia z Kamilem przegrała 10:13 a Marki Bąba i Cieśla przegrali 8:13. Po meczach sobotnich mieliśmy bilans 3:2 i wciąż realne szanse na awans do turnieju finałowego, wszystko miało się rozstrzygnąć w meczu niedzielnym z Holendrami.

Niedziela, jak się okazało najważniejszy mecz turnieju, na początek triplety i szybka porażka chłopaków (Marek. Marek, Mikołaj). Kasia Kamil i ja walczyliśmy dzielnie i prowadziliśmy 12:4 i wtedy coś się w naszej grze zacięło i przegraliśmy zdaje się wygrany mecz. W dubletach szybka wygrana moja z Mikołajem dawała jeszcze cień szansy na wygranie meczu, ale jak się później okazało był to jedyny wygrany mecz w starciu z rywalami z Holandii. Wynik meczu 1:4.

Ostatecznie zajęliśmy czwarte miejsce w stawce siedmiu drużyn. Jak na nasz pierwszy występ to myślę, że nie mamy się czego wstydzić. Uważam, że zagraliśmy na miarę naszych możliwości. Taka mała ciekawostka, stworzyłem z Grzegorzem dublet nie do pokonania, wygraliśmy wszystkie sześć meczów. Awans do turnieju uzyskały zespoły z Włoch (6:0) i Holandii (5:1). Czuliśmy się dumni mogąc reprezentować Polskę na zawodach tej rangi.
Tomasz „Lipton” Lipczyński.