Polska Federacja Petanque – Polski Związek Sportowy
Odwiedź nas:

Polska Federacja Petanque

Odwiedź nas:

 

                                                       CC CHĘCINY 2017

 

PROLOG

Organizowanie turnieju wiele, czasami bardzo wiele kilometrów od siedziby klubu jest zadaniem karkołomnym. Cóż, przymuszeni nieco okolicznościami i wywołani do,,tablicy” przez sieciowych krzykaczy pomyśleliśmy, że trzeba spróbować. Było dużo rozmów, planowania i w końcu w piątek mała łódzko-gorzowska kawalkada samochodów ruszyła do Chęcin. Aby opisać urok tego miejsca potrzeba pióra zacniejszego niż nasze więc pozostawmy trud daremny. Wszak jeden obraz wart jest tysiąca słów. Na podziwianie widoków czasu za wiele jednak nie było. Nasza ekipa żwawo i ochoczo zakasała rękawy i zabrała się do pracy. Kilka namiotów, ławki, stoły, trzy komputery i tyle samo drukarek – tylko jeden Marcin wie po co aż trzy –  miasteczko turniejowe powstawało szybko i sprawnie. Boiska wymiarowe, z przerwami i z fantazją ale równe dla wszystkich. No i on, jak się okazało bardzo ważny element turniejowej układanki. Miejsce centralne i bardzo istotne bez, którego funkcjonowanie – szczególnie w kroplach deszczu – byłoby bardzo trudne. Sprawdził się już w piątek. Pozwolił nam ugościć przybywających na turniej graczy a jednocześnie okazał się być spoiwem wielu narodów. Na ławach co rusz to lądowały różne przysmaki i choć mokry wieczór był – mamy nadzieje – bardzo miły.

 - cc_2.jpg

DZIEŃ PIERWSZY

Za pobliskim zamkiem pojawiło się słońce a w petanquowe szranki stanęły 52 drużyny. Przyjechali goście z Czech, Słowacji, Austrii oraz cała plejada polskich graczy. Na boiskach wielu doskonałych fachowców, mistrzowie Polski – i trzy i wielokrotni – młode gwiazdy i doświadczeni,,zjadacze” grysu z niejednego bulodromu. Było sportowo i sprawnie – 5 rund po 70 minut każda – i na koniec 16 najlepszych drużyn, które następnego dnia mają rywalizować o zwycięstwo. Niespodzianek większych nie było, wszak to boisko weryfikuje ambicje i plany. Wieczór znów należał do niego, poradził sobie z deszczem, integrował i pomagał prowadzić długie i interesujące rozmowy.

 - cc_4.jpg

DZIEŃ DRUGI

Najlepsi rozpoczęli zmagania w play off, pozostali pocieszali się w turnieju dwójek. Emocji nie brakowało, pojawiły się także pierwsze niespodzianki. Z turniejem w ćwierćfinałach żegnają się ekipy dowodzone przez Tomka Lipczyńskiego czy Andrzeja Śliża. Pierwszy półfinał bez historii – czeska ekipa ogrywa polskich młodzieżowców – w drugim kibice oglądają nagły zwrot akacji. Drużyna francusko-liskowska odrabia straty i wygrywa – 13 do 12 – z zespołem Rafała Teufla. Ostatnie mecze kończą się nadzwyczaj szybko. Veronika Slobodová, Markéta Palicová i Vojtěch Lukáš  doskonale puentując wygrywają z Rafałem Kaczmarkiem, Tomkiem Grzelakiem i Alexandrem Pistre. W meczu o trzecie miejsce Tomek Korniłowicz, Karol Drawc i Rafał Grzelczak są zdecydowanie lepsi od Rafała Teufla, Dawida Wojciechowskiego i Mateusza Wojny. Po czterech rundach poznaliśmy także zawodników, którzy wygrali turniej towarzyski. Okazali się nimi,  podobnie jak w turnieju głównym goście z Czech Jaroslav Sevcik, Kamil Vajcovec . Udało nam się poprosić zawodników o wyrozumiałość, dzięki czemu puchary i nagrody mógł wręczyć burmistrz Chęcin. Humoru nie popsuło nam nawet małe zamieszanie z nagrodami – te za główny turniej trafiły do zwycięzców zawodów dla dwójek. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło a przy okazji bardzo dziękujemy nagrodzonym kolegom za zrozumienie. 

 - cc_1.jpg

EPILOG

Gracze ruszyli do domów a nasza ekipa organizacyjna ruszyła do likwidacji turniejowego miasteczka namiotowego. Po dwóch godzinach wszystko było upchnięte w samochodach – także on, cichy bohater zawodów i my także mogliśmy ruszyć do domów – oczywiście po załatwieniu jeszcze kilku formalności. Mamy nadzieję, że spełniliśmy Wasze oczekiwania i zadbaliśmy o to by nikt nie był głodny czy mokry. O dobry nastrój tradycyjnie najlepiej zadbaliście sami.- cc_6.jpg

Od siebie chcielibyśmy dodać, że eksperyment organizacyjny bardzo nam się udał i polecamy go pod rozwagę także innym klubom. Jest łatwiej i przyjemniej – kto wie może to będzie nowa petanquowa tradycja. Dodajmy, że wprawdzie formalnie odpowiedzialność wzięły na siebie dwa kluby – z podłódzkiej Kalonki i z Gorzowa – ale tak naprawdę tak samo zaangażowała się kapitalna ekipa z Katowic. 

ps. Kim był tajemniczy on? Kto był ten wie, kto nie, niech się przekona przy następnej okazji.

                                                                                                                         Tekst:  Organizatorzy                 

                                                                                                                         Fotki: Kinga Cieślawska