Miejsce, w którym rozgrywane było CC Austrii, wygląda – i jest – miejscem czynnego wypoczynku wielu Austriaków, a zarazem terenem Parku Narodowego będącego domostwem dla ponad 300 gatunków ptaków. Podczas jazdy na miejsce gry, na ostatnich kilometrach mijaliśmy grupy piechurów i rowerzystów, a spomiędzy szuwarów stanowiących swoiste bandy po obu stronach drogi, raz po raz wychylali się zarzucający przynętę wędkarze. Stojący przy drodze znak ostrzegawczy z ptactwem na żółtym trójkącie, nieomylnie przestrzegł przed przechadzającymi się gęsiego w poprzek drogi ptasimi rodzinami. Nabrzeże jeziora Neusiedler See (największe jezioro środkowej Europy wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO), usiane jest mnóstwem jachtów i wszelakiej maści łódkami. Na jeziorze śmigają także miłośnicy windserfingu oraz kitesurfingu. Dobrze tu trafić na słoneczną pogodę, a tym razem udało się połowicznie, gdyż sobota była pięknym, prawdziwie czerwcowym dniem, w przeciwieństwie do niedzieli, ale o tym później.


W sobotni poranek ponad dwustu graczy rozgrzewało się przed zawodami. Wszędzie słychać było miłe dla ucha każdego grającego w petanque „mlaskanie” obijanych o siebie kul.
Austriackie wydanie turnieju z cyklu Centrope Cup jest od dwóch lat organizowane jako turniej dwudniowy. Jest to ciekawy, dobrze obsadzony turniej z mnóstwem drużyn, które zobaczyć można tylko raz w roku, jeśli nie wybierze się ponownie w te strony. Oprócz nacji, które są organizatorami kolejnych edycji CC: Austrii, Czeskiej Republiki, Polski, Słowacji, Słowenii i Węgier, jako przeciwników spotkać można było także Niemców, Francuzów, przedstawicieli Mauritiusa, graczy z Bułgarii, Ukrainy, Danii i Luxemburga, nie wspominając o mieszance nacji zamieszkujących Austrię: Indii, Pakistanu, Tunezji.
Obowiązuje parę szczególnych dla tego typu rozgrywek przepisów: brak możliwości gry z zawodnikiem rezerwowym, dostępność tylko dla zawodników z licencją oraz jednokrotny rzut świnką przez drużynę mającą do niego prawo, a w przypadku rzutu niezgodnego z zapisami regulaminu, możliwość ustawienia prosiaczka w dowolnie wybranym dozwolonym miejscu. W pierwszym dniu rozgrywanych jest pięć rund eliminacyjnych oraz, jak i tym razem, pierwsza runda play off. Do niedzielnej drugiej części awansowało z pierwotnie wyłonionej puli 32 drużyn, 16 najlepszych, by o 8.30 następnego dnia rozpocząć dalsze pojedynki.


Żywiecki Klub Boules był reprezentowany przez 4 osoby: pełną drużynę w składzie Marek Lach, Andrzej Śliż oraz Jędrzej Śliż oraz Wiolettę Śliż grającą w mieszanym teamie ze Słowakami, Blanką Tomanovą oraz Michałem Dziurikiem. Przyjechała też wrocławsko – liskowska ekipa (Tomasz Lipczyński, Marek Munikowski, Rafał Kaczmarek). Żywczacy w komplecie zameldowali się w pucharowej części zawodów i żal, że nie udało się to pozostałym panom. Także w komplecie zawodnicy ŻKB wywalczyli prawo gry następnego dnia.

Sobotni wieczór był areną dość skromnego, przebiegającego w luźnej, acz bardzo miłej atmosferze, świętowania XX-letniej rocznicy powstania Verband Österreichischer Petanque. Zaproszono Prezydenta Europejskiej Federacji Petanque (CEP), Fleminga Jensin z żoną Jacqueline. Obecny był również Sekretarz CEP, przesympatyczny Bruno Fernandez. Przypomniano kolejnych prezydentów, z których obecnych było 4, w tym 2 kobiety. Bardzo ładne podsumowanie zaprezentował Wolfgang Pilarz, poprzednik obecnego szefa, Ralfa Krähmer. Poza tym było trochę statystyk, nagrodzenie słodkościami i charakterystycznym, wyrabianym w tym regionie czerwonym winem, najlepszych zawodników „wszech czasów”. Z kolei obecni przedstawiciele zaprzyjaźnionych federacji z grupy CC, wręczyli okolicznościowe upominki. Następnie zaproszono obecnych na grillowe co nieco przy sączącej się sympatycznie muzyce. Była to okazja do rzadkich podczas turniejowych zmagań rozmów, wymiany poglądów. Jako, że mieszkaliśmy na Węgrzech, 30 minut drogi od miejsca gry, z żalem byliśmy zmuszeni wkrótce do zakończenia tych miłych chwil.
Jezioro Nezyderskie, bo tak brzmi polska nazwa tego olbrzymiego akwenu, swoimi 315 km kw. powierzchni ściągnęło, niestety, nad nasze głowy, początkowo drobny deszczyk, który jednak w miarę upływu czasu przeistoczył się we wcale nieprzyjemne strugi wody. Taki bieg spraw spowodował, że turniej dubletów zorganizowany z okazji wspomnianej wyżej rocznicy rozegrano tylko do fazy czterech rund eliminacyjnych, po których zwycięzcą okazała się drużyna naszego Przyjaciela, Lubomira Sedivy ze Stanislavem Seman, czego im jeszcze raz serdecznie gratulujemy!

Turniej CC jednak musiał zostać rozegrany do końca. W pierwszej rundzie z zawodami pożegnała się drużyna Wioletty Śliż, ale nasi tegoroczni reprezentanci na Mistrzostwa Europy Mężczyzn w Rzymie trwali aż do finału, gdzie ulegli słoweńskiej drużynie Slovenia Petanque , po drodze odprawiając Słoweńców (SLOGA SL), Czechów (PopCar) oraz „austriacką” drużynę Especialistats, składającą się z Francuza oraz przedstawicieli Luksemburga i gospodarzy turnieju. Gdy na drodze stanął Jože Skrbinek z ekipą, nie było na nich siły. Drugie miejsce (lepsze o jedną pozycję w porównaniu z ubiegłym rokiem, gdy z grającą w składzie W. Śliż, żywczanie zdobyli 3 lokatę), przydało do polskiego dorobku w ramach rywalizacji CC 36 punktów. Ogółem polska reprezentacja w Austrii dołożyła 37 punktów, co daje nam w łącznej klasyfikacji po trzech turniejach 3CC w sezonie 2013 zaszczytne, drugie miejsce.

Do Austrii wrócimy za rok, kto wie, może po pierwsze miejsce?
- pełne wyniki turnieju – zobacz